Dziennikarze w białych maseczkach i kapturach robili z ukrytego w drzewach samochodu zdjęcia żołnierzom i ich posterunkowi. Nie mieli na sobie żadnych oznaczeń. Żołnierze dostali jasny rozkaz zatrzymania mężczyzn do wyjaśnienia ich działań przez powołany do tego organ ścigania.

Press Club Polska na swoim koncie na Twitterze umieścili wpis informujący o „ataku” żołnierzy na dwóch dziennikarzy „wykonujących swoje obowiązki”. Czytamy w ich wpisie z dołączonymi zdjęciami:

Zobacz również: Przełom!? Spakowali się i opuszczają obozowiska… Straż Graniczna przekazuje informacje na temat ruchów migrantów

Do całej sprawy odniosło się samo Ministerstwo Obrony Narodowej, wydając w tej sprawie odpowiedni komunikat:

„Nie zgadzamy się na używanie takich określeń jak: »żołnierze zaatakowali fotoreporterów i byli wyjątkowo agresywni«. Wojskowi nie stosowali przemocy. Z relacji żołnierzy wynika, że we wtorek po południu żołnierze stacjonujący w obozowisku w miejscowości Wiejki zauważyli trzy zamaskowane osoby fotografujące obozowisko i żołnierzy. Obozowisko jest ochraniane przez posterunki i patrole. Osoby te chodziły wzdłuż obozowiska, miały na twarzy białe maski, założone kaptury na głowach, nie posiadały żadnych oznaczeń zewnętrznych świadczących o tym, że są dziennikarzami.

Przeczytaj również:  Stanisław Michalkiewicz nie ma wątpliwości: Polska, obok Ukrainy będzie największym przegranym tej wojny! [WIDEO]

Na pojeździe również nie było żadnych oznaczeń świadczących, że jest to pojazd dziennikarzy. Na wezwanie do zaprzestania fotografowania Panowie udali się do pojazdu i próbowali odjechać. W międzyczasie zostały powiadomione odpowiednie służby, w tym policja. Żołnierze otrzymali polecenie zatrzymania tych osób do wyjaśnienia sprawy przez uprawniony organ. Osoby te okazały dokumenty potwierdzające tożsamość, jednak legitymacje prasowe okazały dopiero po pewnym czasie. Wojskowi nie potwierdzają, że przed wykonaniem zdjęć dziennikarze się przedstawili i uprzedzili, że będą wykonywać fotografie.

Wojskowe służby porządkowe, jak wartownicy czy pododdziały alarmowe mają prawo do interwencji. Należy pamiętać, że żołnierze pełnią służbę w warunkach eskalacji napięcia (tego dnia trwał atak migrantów na granicę polsko-białoruską) oraz mają świadomość coraz częstszego stosowania metod walki hybrydowej. Wszyscy musimy mieć świadomość działania w sytuacji nadzwyczajnej. Warto także zaznaczyć, że to żołnierze a nie fotoreporterzy wezwali na miejsce policję i inne służby” – brzmi pełen komunikat MON-u.

Wydarzenia skomentował również na Twitterze Maciej Bąk z Radia Zet. Umieścił na swoim profilu nagranie audio z momentu zatrzymania dziennikarzy:

Zobacz również: Nowe inwestycje w Polsce! Morawiecki zachwycony koreańską propozycją

Przeczytaj również:  Dr Sławomir Mentzen o Unii Europejskiej. Czy Polska jest w niej bezpieczniejsza? [WIDEO]

Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych gen. broni Tomasz Piotrkowski w dobitny sposób wyjaśnił, jak nieodpowiedzialne, niebezpieczne i karygodne było zachowanie przedstawicieli Press Club Polska:

Zobacz również: Minister Spraw Zagranicznych Węgier dopinguje Polaków: „Brońcie swoich domów, brońcie Europy!”

Źródło: sluzbywakcji.pl

(Visited 6 353 times, 1 visits today)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj