Wirusolog, prof. Włodzimierz Gut skomentował bieżącą sytuację epidemiczną w naszym kraju. — Ważne jest to, że szczepionka działa. A jeśli ktoś nie wierzy w jej działanie i woli przechorować, jest to wyłącznie jego wybór — podkreślił lekarz.

Rządzący coraz częściej wspominają o grożącej nam IV fali pandemii koronawirusa, która miałby nawiedzić nas jesienią. Mówi się również coraz więcej o nowych, groźnych mutacjach takich, jak wariant delta, który odpowiada za wiele nowych zachorowań w Wielkiej Brytanii.

Prof. Gut wyjawił, czy nowa fala pandemii jest realnym zagrożeniem i czy szczepienia w jakikolwiek sposób nam pomogą.

Wirusolog skomentował przede wszystkim wypowiedź ministra zdrowia, Adama Niedzielskiego, który powiedział, że najwięcej nowych zachorowań zanotowano wśród osób w wieku 21-40 lat i niezaszczepionych.

— To pociecha, że szczepionka działa niezależnie od wariantu. Choć oczywiście sporo jeszcze brakuje, aby zadziałała tak zwana odporność stadna czy populacyjna. Teraz pozostaje zachęcenie. Można zachęcać metodą francuską, a można też „głaskać po główce”. We Francji 2,5 mln zachęciło się w ciągu kilku dni — zaznaczył profesor.

Propozycje wprowadzenia restrykcji wobec osób niezaszczepionych budzą liczne kontrowersje — wydaje się jednak, że takie pomysły nie znajdą pokrycia w rzeczywistości.

Przeczytaj również:  Winnicki ostro podsumował Trzaskowskiego: Frustrat, maminsynek i ogólnie żałosny typek

— Wolność kończy się, gdy chcę wejść do kina, a nie mam pieniędzy na bilet. Ale nie żartujmy sobie: każda czynność wymaga spełnienia określonych wymogów — powiedział ekspert.

Zobacz również: Zabójstwo rodziny w Borowcach. Prokuratura podała prawdopodobny motyw

Przedstawiciele resortu zdrowia nie mają złudzeń, że dotychczasowe motywacje takie, jak nagrody czy loterie nie spełniają swojej funkcji.

— Od pewnego momentu stadną odporność osiąga się w dwojaki sposób: albo chorując, albo szczepiąc się. Wybór należy do nas. Można było stosować pewne ograniczenia wtedy, gdy groziłoby to załamaniem się gospodarki, zamknięciem szpitali. I tak osiągniemy odporność stadną, bo od pewnego momentu zagrożenie przestaje być takim zagrożeniem masowym. Liczba zachorowań będzie spadała lub rosła. W momencie, gdy osiągniemy stadną odporność, osoby nieszczepione staną się bezcenne. Jeżeli nie ma bodźców z zewnątrz, nabyta odporność będzie słabła. Dlatego populacja osób nieszczepionych będzie, chorując, dostarczała tak zwanego boostera, czyli utrzymywała stabilność odporności w populacji — wyjaśnił.

Ponadto dodał, że 50 proc. osiągnęła odporność właśnie dzięki szczepieniom, a pozostałe 30 proc. najwidoczniej woli ryzykować i zdobyć odporność dzięki przechorowaniu.

Przeczytaj również:  Ziobro stanął w obronie Kempy i dogryzł Sikorskiemu: “O tym, że to prostak, wszyscy już wiedzą”

— Ich problem. W tym momencie wszyscy, którzy będą przyczyniać się do utrzymania odporności populacji, będą bezcenni. A to, że będą umierać, to też ich problem. Wszystko jest eksperymentem. I takie osoby też eksperymentują, tyle że na swoim zdrowiu i życiu: „a może się zakażę? A może nie zakażę?” Jeśli ktoś kocha rosyjską ruletkę, to czy odmawiać mu tej przyjemności? Jeśli się zaszczepimy, to zwiększą co najwyżej naszą odporność — skwitował.

Zobacz również: Uczniowie powrócą do szkół we wrześniu? Minister Czarnek wspomniał o „scenariuszach awaryjnych”

Lekarz dodał, że każdy ma prawo do swoich poglądów i oceny, każdy również odpowiada za siebie i może podejmować określone decyzje.

— Każdemu wolno przyjąć określone stanowisko, jednak powinien pogodzić się z jego konsekwencjami. Jeżeli ktoś uważa, że może coś robić i konsekwencji nie będzie, to mocno się oszuka. O ile można sobie dyskutować z politykami, czy z dziennikarzami, to z biologią dyskutować nie radzę — podkreślił wirusolog.

źródło: wpolityce.pl

(Visited 336 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here