Kamil Durczok został wyrzucony z TVN w 2015 roku po usłyszeniu zarzutów o molestowanie i mobbingowanie podwładnych. W 2019 roku padły kolejne zarzuty tym razem kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

W tym samym czasie dziennikarz usłyszał również zarzuty podrobienia weksla oraz dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł.

Zobacz również: Ekspert nie ma litości: „Szczęsny to najbardziej przereklamowany bramkarz na świecie”

— Tych, którzy już mnie osądzili, proszę: nie ferujcie wyroków nie znając szczegółów. Jestem zwykłym obywatelem, takim, jak Wy. Zapewniam, że biorę odpowiedzialność za błędy, które w życiu popełniłem — pisał wówczas w mediach społecznościowych.

Z relacji znajomego Durczoka — pracownika TVN — wynika, że jest on pogodzony z faktem, że trafi do więzienia.

— Kamil pogodził się już z myślą, że pójdzie do więzienia. Adwokaci wytłumaczyli mu, że nie ma szans na wyrok w zawiasach — przyznał znajomy dziennikarza.

Zobacz również: Trener Niemców ponownie przyłapany przez kamery: „Ohyda” [WIDEO]

Za sfałszowanie weksla najmniejsza kara to pięć lat więzienia: — Jeśli dostanie kilka lat, to już będzie sukces. Ale adwokaci mówią mu, że realnie rzecz biorąc, to może usłyszeć wyrok między 10 a 12 lat więzienia, a po 7 latach będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie za dobre sprawowanie. Tak jak Dariusz Krupa, który wyszedł po 6 latach za przejechanie kobiety — wyjaśnił pracownik TVN.

źródło: dorzeczy.pl, wiadomości.onet.pl

(Visited 2 501 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  "Po prostu mnie zatkało". Cena nowego WC przy Krupówkach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj