W piątek 13 sierpnia miała miejsce konferencja prasowa lekarzy oraz naukowców ws. COVID-19. Poświęcona była jednocześnie powstaniu Ordo Medicus, a wśród gości pojawił się m.in. dr n.med. Zbigniew Martyka.

— Wiele osób, z którymi rozmawiam, zadaje sobie pytanie: no dobrze, gdzie jest prawda? Bo w telewizji mówią tak, na internecie można w różnych materiałach uzyskać inne informacje. Sądzę, że powinniśmy zadać sobie takie pytanie — mówił dr Zbigniew Martyka.

— Spotykamy się z zarzutami ze strony tzw. ekspertów rządowych, ze strony Ministerstwa Zdrowia, że ludzie, którzy negują oficjalną narrację, jaką jesteśmy karmieni, to są ludzie, którzy nie opierają się na badaniach naukowych, którzy wyssali z palca jakieś teorie spiskowe. Tymczasem druga strona zupełnie ignoruje badania naukowe — dodał lekarz.

Po chwili podał przykład noszenia maseczek przez Polaków. Dodał, że „cały czas mówi się nam, że powinniśmy w rożnych okolicznościach nosić maski zakrywające usta i nos”. Dr Martyka skrytykował wówczas to rozwiązanie podkreślając, że taka ochrona jest w zasadzie nikła, a co za tym idzie zbędna.

— Tymczasem już dawno zostało opublikowane ponad 100 prac naukowych, dzisiaj jest kilkadziesiąt następnych, które wykazały ewidentnie, w tym badań randomizowanych, że jest to zerowa skuteczność, jeżeli idzie o transmisję wirusa — przekonywał.

Przeczytaj również:  Lech Wałęsa rozwścieczył Dmitrija Miedwiediewa. Padły mocne słowa

W jego ocenie należałoby ludziom powiedzieć prawdę i przestać dłużej ukrywać, jak to wszystko wygląda — chociażby: „przepraszamy państwa, ponieważ badania naukowe, liczne badania naukowe, niepodważalne, wykazały całkowity brak skuteczności, w związku z tym znosi się obowiązek noszenia masek”. Lekarz zauważył, że wszystkie w istocie wiarygodne badania są negowane i nie mogą tym samym dotrzeć do ludzi, którzy wciąż są okłamywani.

— A jaka jest rzeczywistość? Badania, które wykazują zafałszowanie oficjalnej narracji, są ignorowane i są blokowane. Wiele tych badań było publikowanych na stronach portali społecznościowych i byliśmy banowani, byliśmy blokowani na krótszy lub długi okres, dlatego że nie wolno się z tą prawdą przebijać do ludzi. Czyli ludzie nie mają poznawać prawdy — kontynuował lekarz.

Dr Martyka nawiązał również do przykładu HIV, który postrzegano zupełnie inaczej niż koronawirusa i nie wymagano aż takiej dyscypliny i przestrzegania obostrzeń. Wszystko odbywało się w dużo większej dyskrecji i spokoju.

— Jeżeli chodziłoby rzeczywiście o zdrowie, to jeżeli byłoby prawdziwe niebezpieczeństwo, to każdy logicznie myślący człowiek powinien powiedzieć tak: trzeba uspokoić ludzi. Pamiętacie państwo, jak zaczynała się choroba HIV. Początkowo to było takie przerażenie, ludzie się bali nawet, że dotkną klamki, której dotykał ktoś zakażony na HIV. Czy wtedy mieliśmy taką narrację: ludzie uciekajcie, brońcie się, izolujcie? Nie. Nawet nie wolno było pytać, czy ktoś jest zakażony na HIV. Pamiętam sytuacje, w których nie wolno było nam pobrać pacjenta, być może nawet podejrzanego o zakażenie na HIV bez jego wyraźnej zgody. A więc nie było żadnej segregacji, była pełna dyskrecja i nikt nie wymagał od nikogo certyfikatu, że nie jest chory na HIV — przypomniał.

Przeczytaj również:  Archeolodzy znaleźli bardzo starą mumię. Była pokryta płatkami złota

Zobacz również: Ostra reakcja izraelskiego MSZ! Lapid podejmuje radykalne kroki dyplomatyczne i grozi: „Na tym się nie skończy”

Zobacz również: Absurdalny wpis Szczerby. Wiceminister Jabłoński odpowiada: „Obce państwa nie muszą się nawet specjalnie wysilać…”

źródło: NCzas.com, YouTube.com

(Visited 1 161 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj