Ojciec wraz ze swoim 17-letnim synem brali udział w proteście przedsiębiorców w Warszawie. Prudnicki sąd nie zgodził się na ograniczenie praw rodzicielskich mężczyzny, który razem ze swoim 17-letnim synem został zatrzymany podczas demonstracji. O pozbawienie prawa Bartłomieja Lewandowskiego wnioskować miała policja.

 Pojechałem do Warszawy załatwiać swoje sprawy biznesowe relacjonuje ojciec 17-latka, cytowany przez portal ntopl. — Około 16, spacerując z synem po starówce, zobaczyliśmy tłum ludzi zebranych przy Kolumnie Zygmunta i podeszliśmy zobaczyć, co się dzieje. Nagle otoczyła nas policja. Padła komenda, żeby wyjść za kordon, więc chcieliśmy stamtąd spokojnie odejść, ale policjanci nas nie wypuścili. Znaleźliśmy się tam przez przypadek, ale w tej chwili to ja już popieram akcje protestacyjne  zaznaczył mężczyzna o nazwisku Bartłomiej Lewandowski.

Lewandowski oraz jego 17-letni syn zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy i skuci w kajdanki razem z około 20 innymi osobami. Następnie przewieziono ich do komendy oddalonej aż 40 km od Warszawy do Nowego Dworu Mazowieckiego.

Lewandowski podkreśla, że przez cały wieczór wraz z synem, dwudziestoma innymi osobami i dwudziestoma policjantami zmuszeni byli siedzieć w sali zebrań. Ojciec 17-latka podkreśla, że policja nie zachowała wówczas obostrzeń sanitarnych.

— Nie było żadnych rygorów sanitarnych. Nawet okna nie mogliśmy otworzyć. Policjantka przyniosła jedną butelkę wody i 4 kubki dla wszystkich mówił w rozmowie z portalem nto.pl Lewandowski, wypuszczony wraz z synem dopiero po 9 godzinach, około godziny 1 w nocy.

Do pozostawionego samochodu w Warszawie podwiózł ich ktoś życzliwy. Ludzie pomagali w ten sposób wypuszczanym z komendy, bo o tej porze transport publiczny już nie jeździł czytamy w artykule na portalu nto.pl.

Dwa tygodnie później jednak dom państwa Lewandowskich odwiedziła kurator sądowa, z zamiarem przeprowadzenia wywiadu na temat ich syna.

Przeczytaj również:  Niemcy zamówiły za plecami 30 milionów szczepionek, łamiąc tym samym unijne porozumienie

 Byliśmy z żoną bardzo zdziwieni. Michał bardzo dobrze się uczy, nigdy nie był notowany przez policję, nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych  twierdził Lewandowski, który nie wiedział jeszcze, że tydzień później do ich domu przyjdzie pismo z Sądu Rodzinnego w Prudniku. Ten wszczął postępowanie o ograniczenie praw rodzicielskich Bartłomieja nad 17-letnim Michałem.

Podstawą okazało się zawiadomienie o zatrzymaniu Lewandowskich za rzekomy udział w demonstracji. 4 lutego sąd umorzył jednak postępowanie. Powodem był brak przesłanek ku temu, by ograniczyć ojcu władzę rodzicielską. W związku z takim obrotem spraw Bartłomiej Lewandowski wystąpił do stołecznego sądu przeciwko warszawskiej policji.

 Napisałem o tym na Facebooku, żeby inni ludzie zobaczyli, że nie mają się czego bać. Powinni walczyć o swoje prawa  powiedział ojciec 17-latka.

Skandaliczna sytuacja zainteresowała dziennikarzy. Do sprawy bezpodstawnego zatrzymania na 9 godzin obydwu mężczyzn odniósł się publicysta Łukasz Warzecha:

— Jeszcze dwa lata temu nie uwierzyłbym w tę historię. Dzisiaj niestety wierzę — napisał w mediach społecznościowych dziennikarz.

Przeczytaj również: Szczepionki na COVID-19. Wicekanclerz Niemiec krzyczał i klął na posiedzeniu: „To gó*no!”

Przeczytaj również: Borys Budka: „Kiedyś za takie słowa można było wylecieć z Platformy”

źródło: Nczas

(Visited 753 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here