W szpitalu w Pszczynie na Śląsku zmarła 30-letnia kobieta będąca w 22. tygodniu ciąży. Śmierć nastąpiła w wyniku wstrząsu septycznego. Ciężarna została przyjęta została do placówki medycznej z powodu odpłynięcia płynu owodniowego. Lekarze badając kobietę stwierdzili wady wrodzone płodu. Medycy postanowili jednak czekać, wskutek czego najpierw zmarło dziecko, a potem jego matka.

Sprawa ta wywołała liczne kontrowersje w mediach. Przeciwnicy zaostrzenia prawa aborcyjnego zarzucali, że przyczyną śmierci pacjentki był wyrok TK sprzed roku. Do tego spojrzenia na całą sytuację przychyliła się Barbara Nowacka.

— Absolutnie tu jest związek między śmiercią pani Izabeli a wyrokiem TK w sprawie aborcji, to nie jest kwestia widzenia czy nie, to jest też kwestia twardych danych, tego, w jaki sposób zmieniło się podejście do pacjentek, jak wiele kobiet nie może podjąć o przerwaniu ciąży, jak wiele rodzi się istot w stanie ciężkim, lub bardzo ciężkim uszkodzenia płodu, umiera niedługo po porodach, jaki zapanował strach wśród kobiet i jak spada dzietność, to też trzeba skorelować — mówiła posłanka KO w Radiu ZET.

Przeczytaj również:  Nie żyje Jerzy Urban. Publicysta i polityk miał 89 lat

Posłanka uderzyła również w Kaję Godek, która jet aktywistką pro-life.

— Pani Godek, pamiętam, jak przed Trybunałem 22 października skakała z radości, skakała z radości, bo ogłoszono wyrok na kobiety. Piszczała, krzyczała, śmiała się, triumfowała, koledzy ją podrzucali. Trzeba ten obraz zestawić dzisiaj ze SMS-ami, które przychodziły od pani Izy i z tym, co się dzieje na oddziałach ginekologiczno-położniczych, bo tam dzieją się rzeczy bardzo smutne — powiedziała Nowacka.

Parlamentarzystka została także zapytana o to, czy w wierzy w przyjęcie przez Sejm projektu porównującego aborcję do zabójstwa.

— Czy przyjęty, mam nadzieję, że nie. Ja cały czas wierzę w jakieś ludzkie odruchy ludzi z PiS-u — mówiła Nowacka, która nie kryła swojego oburzenia.

Gdy dziennikarka podniosła, że projekt ten jest obywatelski, Nowacka nie mogła w to uwierzyć.

— Dwa razy odrzucili projekt „Ratujmy Kobiety” w 2016 i 2018. Głosowali przeciwko projektowi „Nie dla chaosu w szkole” i projektowi obywatelskiemu dotyczącym zmian konstytucji, który przyniósł Komitet Obrony Demokracji, więc niech nie kłamią, odrzucają projekty obywatelskie, przyjmują projekty fanatyczne — mówiła.

Przeczytaj również:  Kaczyński ocenia wojnę w Jugosławii: "Tu chwilę postrzelali, tam tańczyli". Politykowi odpowiada ekspert

Zobacz również: Franciszek Sterczewski za masową imigracją: „Milion nie jest problemem”

Zobacz również: Hiszpania łapie UE za rogi i staje w obronie Polski: „Macie czelność uczyć Węgry i Polskę demokracji?”

Źródło: DoRzeczy.pl

(Visited 355 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj