Po głośnym wyroku TK w sprawie aborcji eugenicznej w wielu miastach Polski rozpoczęły się masowe protesty. Uczestniczą w nich feministki, ale również politycy, celebryci i artyści. Zdanie w tej sprawie wyraziła Majka Jeżowska, która swoją twórczość kieruje głównie do młodszego pokolenia.

Piosenkarka nie kryła rozczarowania wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Oceniła, że takie decyzje nie powinny być podejmowane pod przykrywką, kiedy w Polsce szaleje pandemia. Dodała, że takie orzeczenie to „wyrok na kobiety” oraz „zamach” na ich wolność.

Na YouTube ukazało się nagranie z udziałem Jeżowskiej, na którym skomentowała bieżące wydarzenia w Polsce. Wtórowała protestującym na ulicach feministkom i przyznała, że sama czuje się niezwykle bezradna jako kobieta i obywatelka.

— Jestem osobą bardzo otwartą, szczerą, tolerancyjną i bardzo radosną. Nie sądziłam więc, że przyjdzie taki moment, że będę siedzieć przed telewizorem, patrzeć na to, co się dzieje w Polsce, i ryczeć jak małe dziecko. I wiecie, jakie to było dziecko? Niekochane. Po raz pierwszy od dłuższego czasu czułam się niepotrzebna w moim kraju, w którym żyję 60 lat. Czułam się odtrącona, niechciana i mało ważna — mówiła Jeżowska.

Zobacz również: Lech Wałęsa o wyborach prezydenckich w USA: „Ja wyciągam wnioski z całokształtu, a one są proste”

— Nie dość, że okres pandemii jest dla nas wszystkich trudny, boimy się o jutro — ja cały rok nie pracuję, a przede mną wizja niepracowania jeszcze kolejny rok, to jeszcze w takim ciężkim momencie rząd wbija nam nóż w plecy. Ja się poczułam tak, jakbym była chora, smutna, a mój kraj przychodzi i wdeptuje mnie jeszcze głębiej w ziemię — dodała zrozpaczona.

Wokalistka przyznała, że to, co się obecnie dzieje jest zwykłym wchodzeniem z butami w życie kobiet.

— Uwierzcie mi, nie ja jedna płakałam przed telewizorem. Wiem, że większość ludzi odebrało to jako zamach na swoje ja, na swoją wolność, zwłaszcza my kobiety. To jest zmuszanie kobiet i wkraczanie w ich życie z butami. Wyobraźmy sobie wojska z karabinem: kobieto, masz urodzić, nawet jeśli dziecko jest zdeformowane, jeśli zostajesz zgwałcona. To jest nasze ciało i konsekwencje urodzenia zdrowego, chorego czy martwego dziecka ponosi tylko matka i najbliżsi. Państwo wcale nie pomaga, państwo chce mieć wpływ na to, ale potem się odsuwa od tych rodzin — przekonywała Majka Jeżowska.

Przeczytaj również:  Artur Barciś ostrzega przed koronawirusem: „Żebyś nie czekał, że będzie bezobjawowo” [WIDEO]

W ocenie piosenkarki, aborcja „nie jest prawem do zabijania dzieci”, jednak to „prawo wyboru”.

— Nikt nie chce zabijać własnego dziecka, nikt nie chce odbierać matkom radości z przeżywania ciąży, ale znamy takie sytuacje, kiedy kobiety po urodzeniu uszkodzonego, martwego płodu popełniły samobójstwo, nie dźwignęły traumy, z którą musiałyby się zmierzyć — podsumowała.

źródło: wpolityce.pl

(Visited 869 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here