Małgorzata Kidawa-Błońska przemawiała podczas konferencji prasowej. Podkreśliła, że to za jej sprawą grupa dzieci otrzymała potrzebną pomoc.

— Dopiero po mojej interwencji dzieci z placówki opiekuńczo-wychowawczej w Lubieniu Kujawskim doczekały się testów (na koronawirus — red.) — powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Jej słowa nie obeszły się bez echa. Szefowa sejmowej Komisji Polityki Senioralnej Joanna Borowiak odpowiedziała wicemarszałek Sejmu, co o tym wszystkim myśli. Kandydatka KO na prezydenta przyjechała do województwa kujawsko-pomorskiego. Podczas wizyty we Włocławku zorganizowała konferencję prasową, podczas której stawiała się w bardzo dobrym świetle.

Według posłanki PiS i szefowej sejmowej Komisji ds. Polityki Senioralnej, Joanny Borowiak, konferencję zorganizowano w szczególny sposób. Wszystko po to, by pokazać „że sytuacja wyglądała bardzo źle”.

— Pani wicemarszałek twierdziła, że testy wykonano dopiero po jej interwencji, tymczasem z uzyskanej przeze mnie informacji interwencji nie było, bo nie była potrzebna. Podkreślmy, że SSE nie wykonują testów „na interwencję” — powiedziała Borowiak w rozmowie z tvp.info.

źródło: dorzeczy.pl

(Visited 38 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  "A po was pozostanie tylko gęganie". Dziennikarz Polsat News Grzegorz Jankowski ostro do popularnych dziennikarzy