Podczas jednego ze spotkań z wyborcami, Małgorzata Kidawa-Błońska została zapytana przez starszego mężczyznę o to, co powinien zrobić jego syn w sytuacji posiadania dyplomu uczelni wyższej i pracy za niewielkie wynagrodzenie.

Kidawa-Błońska w pewnym momencie otrzymała następujące pytanie od zatroskanego ojca:

— Mój syn skończył studia. Magister inżynier budownictwa, pracuje. Za najniższą krajową. A mieszkanie półtora tysiąca kosztuje. Z czego on ma żyć? Gdyby nie ojca emerytura, to już by dawno poszedł z torbami. A żona też ma wyższe studia. Co zrobić? Za granicę wyjechać? — utyskiwał mężczyzna.

Co do zarobków… To prawda, rzeczywiście w Polsce nasze zarobki w stosunku do pracy, jaką Polacy wykonują, nie są najwyższe. To prawda — zgodziła się kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta.

Po chwili dodała:

Dlatego trzeba promować ludzi, którzy pracują, którzy chcą pracować, żeby wiedzieli, że kiedy pracują, będzie ich życie wyglądało lepiej.

Wypowiedź kandydatki PO spotkała się z falą negatywnych i drwiących komentarzy. Użytkownicy Twittera przez wzgląd na dosyć mało konkretną poradę zarzucili Kidawie-Błońskiej bycie „Komorowskim w spódnicy”.

Przeczytaj również: Mazurek zbeształ Grzegorza Schetynę i opozycję: „Nóż mi się w kieszeni otwiera!”

źródło: Twitter

(Visited 6 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Wielki powrót Tuska do Polski: Witaj w domu, dziadku! Internauci komentują