Sebastian Wątroba, były policjant i gwiazdor popularnego serialu „W-11 Wydział Śledczy”, walczy z ZASP-em i TVN-em o niewypłacone tantiemy. Jak się okazuje, chodzi nawet o miliony złotych. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że w tym serialu grali prawdziwi policjanci. Sebastian Wątroba dawniej naprawdę był „kryminalnym”.

— Do moich zadań należało m.in. rozpoznanie i prowadzenie czynności w sprawach kryminalnych, takich jak rozboje, pobicia czy zabójstwa. Generalnie tematy ciężkiego kalibru. Chcąc nie chcąc, otarłem się o różne niebezpieczne sytuacje. Tym bardziej że pracowałem z partnerem, który odpowiedzialny był z kolei za poszukiwania celowe i zatrzymania osób ściganych listami gończymi. To były spore wyzwania. Często pojawiał się dreszczyk emocji i niejednokrotnie zatrzęsły mi się kolana — powiedział w wywiadzie dla „Plejady”.

Zobacz również: To już koniec Wiosny? Robert Biedroń rozwiązuje ugrupowanie. Co dalej z jego członkami?

Aktor został zapytany o sytuację policji w czasie „Strajków Kobiet”. Według byłego mundurowego policja spisała się na medal i prawidłowo wykonywała swoje obowiązki.

— Natomiast muszę przyznać, że bardzo nie podoba mi się agresja bijąca z drugiej strony. Nie tak powinno to wyglądać. Rozumiem, że każdy może manifestować swoje niezadowolenie i walczyć o swoje prawa. Ale jeżeli włączam telewizor i widzę kobietę wykrzykującą wulgarne słowa, to co mam powiedzieć mojej ośmioletniej córce, która pyta, dlaczego ta pani tak brzydko mówi? Że ta pani walczy o jej prawa? Że jak dorośnie, to będzie jej wdzięczna? Nie chcę nikogo oceniać, bo to bardzo trudne sprawy — powiedział Wątroba.

Były policjant podczas wywiadu przybliżył szczegóły swojego konfliktu ze stacją TVN.

— To bardzo zawiła sprawa, ciągnąca się od 2006 r. Tantiemy, o których pan wspomniał, to dodatkowe wynagrodzenie, które przysługuje aktorom wykazanym w liście płac przez stację, która emituje serial z ich udziałem. Telewizja TVN, na podstawie umowy zawartej ze Związkiem Artystów Scen Polskich, czyli organizacją reprezentującą aktorów, powołaną z ramienia Ministerstwa Kultury do dysponowania tantiemami i rozdzielania ich, powinna co miesiąc przekazywać ZASP-owi listę wyemitowanych odcinków każdego serialu wraz z wynikającą z tabel informacją o wysokości tantiem dla każdego z aktorów. ZASP z kolei, po odjęciu swojej prowizji, powinien przekazać te pieniądze aktorom — wyjaśnił i dodał, że ZASP miał nie wypłacać policjantom tantiem, ponieważ nie byli prawdziwymi aktorami.

Przeczytaj również:  Jachira szarpie się z policjantami na strajku przedsiębiorców: "Mam siniaki!"

Zobacz również: Ewa Drzyzga padła ofiarą oszustwa. Teraz zwraca się z apelem do fanów

— No, więc zapytaliśmy, kim my właściwie jesteśmy. Ale pan dyrektor Gajewski nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie — tłumaczył Wątroba w wywiadzie.

— Gdzieś przeczytałem, że podobno, podpisując umowę z TVN-em, zrzekliście się tantiem. To prawda? — padło pytanie od dziennikarza.

— To kolejne z przestępstw, którego dopuścił się TVN. Przygotowujemy się teraz do wniesienia do sądu kolejnej sprawy. Udało nam się po latach zebrać wiele dokumentów i po ich analizie podejrzewamy, że przez jednego z dyrektorów stacji zostało popełnione przestępstwo. Na razie nie będę jeszcze rzucał nazwiskami. Wszystko w swoim czasie. A odpowiadając na pana pytanie… Proszę sobie wyobrazić, że w sposób bezprawny w naszych umowach dokonano zapisu, na podstawie którego rzekomo zrzekamy się prawa do tantiem i do tego, by reprezentowały nas organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi — odparł były policjant, zarzucając stacji bezprawne działania.

— Dlaczego mówię, że zrobiono to bezprawnie? Bo prawo do tantiem, na mocy Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest prawem niezbywalnym. Celowo więc wprowadzono nas w błąd. Zresztą, nie tylko nas, innych aktorów, którzy grają w serialach emitowanych w TVN-ie, również. Nikt nie miał prawa wpisać czegoś takiego w umowę. Jeżeli już to zrobiono, to w jednym celu – żebyśmy się nie upominali o tantiemy. A jeżeli te pieniądze nie trafiają do aktorów, to zostają w stacji i stanowią zysk spółki. Mówiąc krótko i nie przebierając w słowach — zostaliśmy oszukani i okradzeni — dodał.

źródło: nczas.com

(Visited 1 566 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here