Bronisław Komorowski, który w przeszłości doskonale poznał smak porażki, teraz martwi się o Kidawę-Błońską. Polityk jest zaniepokojony przebiegiem kampanii kandydatki KO i przewiduje klęskę jej działalności.

Co poszło nie tak? Były prezydent Bronisław Komorowski ma na ten temat pewną teorię. Jak sam przyznał, kampania kandydatki Koalicji Obywatelskiej na prezydenta „buksuje w miejscu”, a wszystko przez to, że ta nie obawiała się mówić prawdy.

— Z pewnym niepokojem i zrozumieniem przyjmuje fakt, że kampania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej buksuje w miejscu m.in. dlatego, że miała odwagę w sposób jednoznaczny powiedzieć, to co wszyscy się bali — podkreślił.

W ocenie Komorowskiego, w takich „nienormalnych warunkach nie da się prowadzić kampanii wyborczej”.

— To było swego rodzaju nadużycie ze strony władzy i obecnego prezydenta, który korzystał z faktu, że w okresie epidemii mógł się lansować — powiedział polityk w rozmowie z WP.

Jeszcze w wywiadzie z początku marca Bronisław Komorowski udzielał kandydatce KO na prezydenta złotych rad i przestrzegał ją „przed niedocenieniem znaczenia hejtujących w internecie pisowskich trolli i skutków propagandy ekscesów mediów kiedyś zwanych publicznymi”.

— Musi jednak pamiętać, że nie da się skutecznie prostować kłamstw, wykoślawionych informacji. A widzę, że internet aż się grzeje od emocji i agresji — powiedział w rozmowie z Faktem.

Dodaje, że on sam przegrał m.in. dlatego, że był oszczędny w słowach.

— Lepiej czasem nic nie mówić i może to był mój błąd, bo ludzie lubią być czasami uwodzeni. Ja nie uwodziłem, tylko mówiłem prawdę. Miałem nadmierne hamulce. Nie obiecywałem czegoś, czego nie da się zrealizować. Brałem odpowiedzialność za trudne i niepopularne reformy, np. emerytalną — mówił były prezydent w wywiadzie dla Fakt24.

źródło: fakt.pl

(Visited 8 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Budka podpowiadał Trzaskowskiemu. Wszystko się wydało na nagraniu