TVP Info dotarło do właściciela kóz w stolicy, o których złym stanie było ostatnio głośno. Teraz na światło dzienne wyszło więcej szokujących informacji. Pan Abdul, jeden z właścicieli stada, który od dawna mieszka w Polsce, zatrudnił do opieki nad zwierzętami bezdomnego. Teraz zrzuca całą odpowiedzialność za śmierć i choroby kóz na niego.

Co więcej, okazuje się, że Dagestańczyk Abdul czuje się w Polsce świetnie, jak wynika z wcześniejszych publikacji mediów. Można jednak mieć wiele zastrzeżeń co do jego sposobu opieki nad kozami. Mężczyzna postanowił wytłumaczyć, co się właściwie stało i jak podkreślił na samym początku:

— Nie czuję się w niczym winowatyj

— Brat jest właścicielem, ten człowiek zobowiązał się opiekować, źle się opiekował, doprowadził do tej sytuacji. Nic nas nie poinformował i on dostanie zarzut — mówił Abdul Rustan Chajbulajew.

— Zatrudnili nas, było wszystko ok, wywiązaliśmy się z pierwszej umowy. Podpisali drugą. Wywiązaliśmy się z drugiej umowy, podpisali trzecią. Na trzeciej umowie po prostu tak — zaufaliśmy temu człowiekowi, bo wydawało nam się, że po trzech latach, jak on już nie pił, że już jest na tyle poważny, że naprawdę to, co on powie, to on będzie wykonywał — kontynuował właściciel kóz.

— I co? Stało się to, co się stało. Wziął kozy do tramwaju, pojechał na drugą stronę Wisły, zostawił kozy bez opieki, wyłączył pastucha, na bulwarach weszła koza do sklepu, zaczęła podjadać komuś bułki. Ten idiota za kozą, zamknęli ten sklep, te kobiety zadzwoniły na policję. Była policja, on się wykazał, bo ma dowód osobisty i to jest jak byk! Fakt, że on zostawiał wyspę bez opieki, wyłączał pastucha — opisywał Dagestańczyk.

 

źródło: twitter.com, tvp.info, wmeritum.pl

(Visited 168 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Gorąco na proteście aktywistów w Warszawie. Mieszkańcom i przechodniom puściły nerwy: "Wy***ć lewaki j***e!"

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here