Kuchenne rewolucje Magdy Gessler cieszą się dużym zainteresowaniem wśród telewidzów. Nie zawsze jednak są na tyle pomocne i odkrywcze, by uratować podupadający interes.

Tak właśnie było w przypadku „Babiego Lata”, które wcale nie odżyło dzięki pomocy restauratorki, a pomysłom nowych właścicieli.

Konieczne były zmiany po „Rewolucjach”

Chodzi o restaurację „Stacja Kościelniki”, która nie była zbyt udaną inwestycją. Właściciele poprosili o pomoc Magdę Gessler, która w swoim stylu odmieniła styl w lokalu, a nawet nazwę. Wydawało się, że to pomoże, w rzeczywistości było jednak inaczej.

Nowa restauracja upadła zaledwie po trzech miesiącach po zmianach wprowadzonych przez restauratorkę.
Nawet tak popularne telewizyjne show, nie zdołało uratować biznesu.

Po pewnym czasie, kiedy do działań przystąpili nowi właściciele, kolejna odsłona dolnośląskiej restauracji okazała się sukcesem.

Ostateczna nazwa lokalu to „Babie Lato”. Cieszy się teraz wielką popularnością wśród turystów i okolicznych mieszkańców.

Nowi właściciele przeprowadzili prawdziwy remont, który objął cały budynek. Wcześniej celebrytka nie zrobiła tego dokładnie, a bardziej na pół gwizdka.

— Poprzedni właściciele myśleli, że „rewolucja” obejmie przynajmniej cały parter, gdzie znajdują się dwa pomieszczenia ze stolikami restauracyjnymi. Części noclegowej w ogóle nie ruszyła — tu remont robiliśmy dopiero my — opowiedziała właścicielka lokalu, Marta Stachyra w rozmowie z WP.

Przeczytaj również:  "Co drugi jest mizernym pijaczyną...". Co Kaczyński naprawdę sądzi o Polakach?

Dlaczego nowy lokal tym razem odniósł sukces?

Właścicielka wyjaśniła, że najważniejszy jest stosunek do klienta. Należy mieć doświadczenie w pracy z ludźmi. Dodała, że zrobiła kurs menadżera gastronomii, co przyniosło jej świetne efekty.

źródło: pomponik.pl

(Visited 884 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj