Prezydent Sopotu Jacek Karnowski wziął udział w spotkaniu z mieszkańcami odnośnie planów zagospodarowania terenów wokół Ergo Areny. Na miejscu oprócz radnych, zastępcy prezydenta Piotra Grzelaka, prezesa Ergo Areny Magdaleny Sekuły oraz wiceprezydenta miasta Marcina Skwierawskiego i radnych obecni byli również dziennikarze. W pewnym momencie włodarz Sopotu zbeształ Jakuba Świderskiego i usiłować odebrać dziennikarzowi mikrofon.

Jacek Karnowski zaprosił mieszkańców do debaty na temat kwestii tego, jak mają zostać zagospodarowane tereny wokół hali widowiskowo-sportowej Ergo Areny. Wydarzenie postanowił udokumentować Jakub Świderski z TVP Gdańsk, nagrywając przebieg otwartej dyskusji telefonem komórkowym. Nie spodobało się to jednak reporterowi Radia Gdańsk, który zażyczył sobie przekazanie mu nagrywanego materiału wideo. Świderski odmówił:

— Nie chcę wdawać się w kolejny proces, który w konsekwencji obciąży finansowo i emocjonalne moją rodzinę, w tym troje dzieci — powiedział.

Przeczytaj również: Durczok przyznał się do wielomilionowego przekrętu i jest na wolności. 17-latka podrobiła legitymację i trafiła na 3 miesiące do aresztu

Część siedzących na trybunach mieszkańców zezwoliła na udzielenie głosu dziennikarzowi. Świderski zapytał o tereny zielone, narażone na zabudowę mieszkaniową. Prezydent Jacek Karnowski nie odpowiedział na pytanie i zarzucił dziennikarzowi TVP Gdańsk odpowiedzialność za śmierć Pawła Adamowicza. Próbował odebrać mu też mikrofon.

Przeczytaj również:  Tyszka: Kaczyński bardziej nienawidzi Niemców, niż kocha Polskę

— Jest pan kolegą redaktora Sitka, skazanego… (…) Ja się do telewizji Kurskiego nie będę wypowiadał, jak pan wyłączy kamerę, do mieszkańców się wypowiem. Pan kłamie na co dzień w telewizji, oszukuje pan mieszkańców (…) — ocenił prezydent Karnowski.

— Wie pan, że to kwalifikuje się do pozwu? Nie odpowie pan na pytanie, boi się pan? — dopytywał Świderski.

— Bardzo państwa przepraszam za moją reakcję, ale dzięki telewizji publicznej i kłamstwom oraz napadom na Pawła Adamowicza stało się to, co się stało w Gdańsku. To we mnie ciągle siedzi… — stwierdził Karnowski.

— Znaczy, zabiłem Pawła Adamowicza, to pan sugeruje? To już jest bełkot — bronił się Świderski.

Mieszkający nieopodal Ergo Areny dziennikarz zauważył, ze bulwersująca wymiana zdań pozwoliła uniknąć prezydentowi odpowiedzi na pytanie o sprzedaż „najcenniejszych działek w kraju”.

Przeczytaj Również: Poseł SLD drwiąco: „Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. złotych na rękę plus dieta 2,5 tys. złotych

Świderski w 2012 został skazany na 3 tysiące złotych grzywny za happening sprzed 6 lat, kiedy to sporządził karykaturę prezydenta przyjmującego kopertę z pieniędzmi. W głośnej sprawie sprzed lat przesłuchany został znajomy Świderskiego ze szkoły podstawowej i drukarze. Z kolei koncernowi Google nakazano upublicznić prywatną skrzynkę e-mail niepokornego dziennikarza. Afera stała się przyczynkiem do rozmów na temat granic wolności słowa w Trójmieście oraz Polsce.

Przeczytaj również:  Aktywistka wdarła się na scenę. Tusk zaskoczony [WIDEO]

— Karykatura miała postać monidła. To była taka dykta z otworem, w który każdy mógł włożyć głowę, by stać się postacią. Wkładając głowę w dziurę w dykcie, stawało się osobą, która wręczała kopertę postaci, którą pan prezydent uznał za podobną do niego. Były też komiksowe dymki. Postać, w którą można było się wcielić pytała „Panie prezydencie, ale czy to jest legalne?”, a postać, która zdaniem prezydenta go przypominała, odpowiadała „Tak, oczywiście, robię tak od 16 lat” — wyjaśnił potem Sopocianin.

źródło: Radio Gdańsk

(Visited 174 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj