Jedna z nauczycielek w Wielkopolsce popadła w konflikt z dyrekcją z powodu tematu noszenia maseczek w szkole. Kobieta odmówiła tego obowiązku, a jej prawnikowi udało się przekonać dyrekcję do zmiany.

— Powiedziałam, że się na to nie zgadzam, bo nie ma przepisów, które nakładałyby na nas taki obowiązek. Są tylko wytyczne — powiedziała nauczycielka dla portalu „Wirtualna Polska”.

Początkowo dyrekcja nie chciała się zgodzić na „fanaberie” swojej pracownicy, z czasem jednak uległa.

— Zgłosiła się do mnie z prośbą o wsparcie. Uświadomiłyśmy dyrekcji szkoły, że wytyczne sanepidu czy rządu nie są źródłem prawa, więc nikt nie może ponieść odpowiedzialności za niestosowanie się do nich. Często dyrektorzy szkół są nadgorliwi, ponieważ boją się konsekwencji. W tym przypadku chroni ich prawo, obowiązek noszenia maseczek jest niezgodny z konstytucją — wyjaśnił mec. Maja Gidian, prawnik nauczycielki.

Zobacz również: Wróżka Cesaria zobaczyła przyszłość Kingi Dudy. Zaskakująca przepowiednia

Anglistka przekonała dyrekcję do swoich racji i od tej pory nie musi zakładać maseczki do pracy.

— Jak mam swoim uczniom wytłumaczyć, że na lekcji mogą zdjąć maski, a na korytarzu muszą je zakładać? Czy wirus wie, że może atakować na korytarzach, a w klasach już nie? Znam opinie części lekarzy, że maseczka bardziej szkodzi, niż chroni. Dzieci mają ograniczony dostęp tlenu do organizmu — zastanawiała się.

Przeczytaj również:  Piotr Kraśko wróci do prowadzenia "Faktów po Faktach"? Są nieoficjalne doniesienia

źródło: nczas.com

(Visited 687 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj