Sławomir Mentzen, prezes partii Nowa Nadzieja był gościem w Radiu ZET. W czasie rozmowy poruszono kwestię m.in. obowiązkowych szkoleń wojskowych oraz głosowania nad ustawą o obronie ojczyzny.

Na pytanie, czy stawi się w wojsku, jeżeli dostanie powołanie, Mentzen odpowiedział twierdząco.

– Mam moralny obowiązek obrony ojczyzny – podkreślił.

– Ale słyszałem, że pan jest krytyczny wobec tej ustawy o obronie ojczyzny i wobec tego pomysłu, żeby MON powoływał w przyszłym roku ponad 200 tys. rezerwistów – wtrącił prowadzący.

– Ustawa o obronie ojczyzny to jest nowy ład w wojskowości. Nie robi się tak strategicznej reformy, tak wielkiej reformy na chwilę przed ewentualnym wybuchem wojny. To nie jest na to czas. Gdybyśmy mieli przed sobą 10 lat pokoju, wtedy można robić tego rodzaju reformy – mówił Mentzen.

– A może to jest właśnie ten czas, żeby przygotować się jeszcze lepiej, bo stare realia czy stare przepisy nie nadają się do nowej rzeczywistości? – zastanawiał się dziennikarz.

– Obawiam się, że stare przepisy się bardziej nadawały do rzeczywistości, niż te nowe – dodał gość programu.

Przeczytaj również:  Witold Pilecki i Siostra Izabela. Dwa przykłady niezłomności charakteru na kartach dwóch książek

Ustawa o obronie ojczyzny

Rymanowski podniósł również temat rozbieżnych głosów Konfederacji ws. ustawy o obronie ojczyzny.

– Głosy się podzieliły. Posłowie wolnościowi wstrzymali się, a posłowie narodowi, byli za. Nasza partia jest złożona z trzech środowisk, w związku z czym każdy ma tam w niektórych sprawach inne podejście – wyjaśnił Mentzen.

– Osobiście uważam, że wzywanie na ćwiczenia trzydziestokilkulatków jest po prostu absurdalne. To jest głupie. Ludzi wyrywa się teraz z ich rodzin, wyrywa się z ich firm, nie wiadomo na jaki czas, bo tam po tym 30-dniowym szkoleniu ma być możliwość kolejnego 90-dniowego szkolenia i to nie ma sensu – dodał.

– Nie da się w miesiąc kogoś przeszkolić. Nawet jeżeli udałoby się kogoś przeszkolić przez miesiąc, to jaki jest sens, żeby szkolić trzydziestokilku latka? Jak długo ten podtatusiały trzydziestosześciolatek – tak jak ja – będzie zdolny, żeby jeszcze służyć w armii? Nie wiem, cztery lata, pięć lat maksymalnie. A gdyby powoływać 18-latków, to przed nimi mamy 20 lat – wskazał Mentzen.

Następnie przedstawił swój punkt widzenia, mówiąc, jak powinny przebiegać szkolenia, bez utrudniania życia ludziom.

Przeczytaj również:  Witold Pilecki i Siostra Izabela. Dwa przykłady niezłomności charakteru na kartach dwóch książek

– Powinno być tak, jak w Szwajcarii, czy tak jak w Finlandii. Mamy szkolenie dwu-, trzy-, czteromiesięczne między maturą a studiami. Wtedy jest kilka miesięcy, kiedy się nic nie robi. Należy tych ludzi przeszkolić, zapłacić im dobre pieniądze, żeby sobie odłożyli je na studia czy też na dalsze życie i wtedy mielibyśmy kogoś, kto jest w stanie, w razie czego, być w rezerwie przez kolejne 20 lat. I to w ten sposób powinno wyglądać – a nie tak, że na wariata powołuje się jakichś trzydziestokilku latków – dodał.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chleb po 15 złotych? To już niedługo możliwe

źródło: YouTube

(Visited 323 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj