Michał Sz. pseudonim Margot trafił do aresztu po tym, jak zaatakował kierowcę furgonetki Pro-life. Po wyjściu na wolność zdążył udzielić kilku wywiadów i przytoczyć niestworzone historie.

Szybko wyszło na jaw, że mężczyzna dopuszcza się kłamstw.

— Prawdziwi bandyci nie siedzą w więzieniach, bo mają mundury albo garnitury. W pierwszym areszcie zostałam rozpoznana przez kolegów już podczas pryszniców. I strażnicy się dziwili, że prowadzę normalne rozmowy z kumplami — mówił Margot w wywiadzie dla TOK FM.

Zobacz również: Agnieszka Gozdyra ofiarą hejtu po krytyce „Margot”: „To się dzieje od tygodnia”

Jak się okazuje, sceny prysznicowej z współosadzonymi w rzeczywistości nie było. To jedynie wykwit wyobraźni Michała Sz. Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zdradził, że coś takiego nie mogło mieć miejsca.

— Ten mężczyzna absolutnie kłamie. Nie było w ogóle sytuacji, w której on miał kontakt z jakimkolwiek innym osadzonym, zarówno na Białołęce [w areszcie śledczym – red.], jak i w jednostce penitencjarnej w Płocku — mówił Wójcik.

— On narzeka, że był odizolowany od reszty, że siedział w celi osobnej, był monitorowany itd. Tylko to on nas prosił o to, żeby być w osobnej celi. Prosił, bo się bał, że coś mu się może stać. I po konsultacji m.in. z psychologiem, z wychowawcą, taka decyzja została podjęta. Został przewieziony do jednostki penitencjarnej w Płocku i był odizolowany. Nawet kiedy szedł na spacerniak, to nie miał kontaktu z innymi więźniami, zostało to dopilnowane — dodał wiceminister.

źródło: nczas.com

(Visited 1 898 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Wiadomo, w jakich warunkach przebywa Nowak. Prysznic dwa razy w tygodniu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here