Jeżeli „lud berliński” wyjdzie na ulice, to wtedy pieniądze dostaniemy – to znaczy, kiedy tzw. zwykli ludzie w Europie zaczną masowo protestować przeciw błędnej polityce elit Uniiteoretyzował w rozmowie z portalem i.pl wpływowy polityk PiS i europoseł Zdzisław Krasnodębski.

Działania PiS w sądownictwie przyczyną braku pieniędzy z KPO?

Komisja Europejska w kwietniu zaakceptowała Krajowy Plan Odbudowy (KPO), w ramach którego Polska miała otrzymać 23,9mld euro dotacji i 11,5mld euro w formie pożyczek [łącznie ok. 166 mld złotych – red.]. KPO to część unijnego Funduszu Odbudowy – formy wsparcia dla gospodarek państw członkowskich, które ucierpiały m.in. wskutek lockdownu wprowadzonego podczas minionej epidemii koronawirusa. Jak podkreślają polskie media, rząd ZjeP [„Zjednoczona Prawica” to formalna nazwa rządzącej koalicji – red.] był jednym z tych, które najgorzej poradziły sobie ze skutkami epidemii.

Wypłata pieniędzy z KPO obwarowana jest jednak licznymi warunkami nazwanymi „kamieniami milowymi”, które rząd Morawieckiego zgodził się bez wyjątku spełnić. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych warunków, na jakie zgodził się rząd w Warszawie było specjalne opodatkowanie aut wyposażonych w silniki spalinowe, czyli takich, jakimi codzień przemieszcza się zdecydowana większość polskich kierowców. Zgoda Morawieckiego na tak daleko idące zmiany spowodowała liczne spięcia w samym obozie rządzącym, a jednym z głównych przeciwników premiera w tej sprawie był minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ziobro szefuje partii Solidarna Polska, która jest w koalicji z PiS i bez jego poparcia, rząd Morawieckiego straciłby sejmową większość tworzącą oparcie władzy. Według komentatorów polityki, walka frakcyjna między Morawieckim a Ziobrą po raz kolejny ujrzała światło dzienne pod postacią odwołania Kurskiego z funkcji szefa TVP.

Przeczytaj również:  Dziennikarka Polsat News odchodzi z pracy po 15 latach

Ostateczna treść tzw. kamieni milowych nie była przedmiotem ustaleń ani rządowych, ani politycznych z Solidarną Polską. W tym sensie nie czujemy się zobowiązani do realizacji tych wszystkich postanowień, które są tam zawarte bez wcześniejszej jej oceny, a ocenę będziemy dokonywać wyłącznie pod kątem interesu Polski i Polaków. – mówił wówczas Ziobro, nazywając przy tym warunki, na jakie zgodził się Morawiecki, „ideologicznymi szaleństwami”.

Mimo wyraźnie ugodowej postawy Morawieckiego, szefowa Komisji Europejskiej (KE) Ursula von der Leyen nie zgodziła się na wypłatę pieniędzy tak długo, jak długo rząd ZjeP nie cofnie wprowadzanej przez siebie reformy sądownictwa, która, zdaniem Brukseli, narusza zasadę praworządności, ponieważ ma odzierać system sądownictwa z niezależności i podporządkowywać go politykom obozu rządzącego na czele ze Zbigniewem Ziobro, który skupił w swoim ręku stanowiska ministra sądownictwa oraz prokuratora generalnego, które przed epoką rządów PiS były rozdzielone. Rozdzielenie w/w stanowisk miało – według inicjatorów reformy – chronić prokuraturę przed wpływami polityków.

Teorie Krasnodębskiego

Prominentny polityk PiS, Zdzisław Krasnodębski, udzielił wywiadu dla portalu i.pl, w którym po raz kolejny deklarował, że pieniądze z KPO są w zasięgu ręki. Wskazał jednak bardzo osobliwy warunek, który – jego zdaniem – musi zostać spełniony, by Polska mogła otrzymać pieniądze, które rząd w Warszawie wielokrotnie obiecywał dla Polski wywalczyć.

Przeczytaj również:  "Zachowywaliśmy się jak głupcy". Bill Gates o nowej pandemii

Jeżeli „lud berliński” wyjdzie na ulice, to wtedy je [pieniądze – red.] dostaniemy – to znaczy, kiedy tzw. zwykli ludzie w Europie zaczną masowo protestować twierdził polityk PiS.

CZYTAJ TEŻ: Co Kaczyński zrobi z Morawieckim? Sprawa jest chyba przesądzona

Nie wskazał szczegółowo, co miałoby skłonić obywateli państw europejskich do protestu. Mówił jedynie o „błędnej polityce elit Unii”. Wiele miejsca poświęcił natomiast charakteryzowaniu sytuacji politycznej obecnej szefowej KE, Ursuli von der Leyen.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej jest – tak, jak każdy polityk – pod wpływem innych polityków. Wiadomo, że zabiega ona o następną kadencję. Jeżeli Verhofstadt, który jest wpływowym w UE twórcą grupy Spinellego, napisał na Twitterze, że „Kaczyński chce się pozbyć Von der Leyen, jeśli nie zapłaci… My w Parlamencie Europejskim chcemy się jej pozbyć, jeśli zapłaci… Stawką jest dusza Europy”, to jest to oczywiście groźba, z której von der Leyen sobie zdaje sprawę. Nie zapominajmy też, że wywodzi się ona z partii CDU, która straciła władzę w Niemczech, więc nie ma oparcia w rządzie w Berlinie. Jest więc pod znacznym naciskiem i osłabiona wyjaśniał polityk PiS.

Źródło: i.pl

(Visited 121 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj