Przestrzeganie epidemicznych obostrzeń urosło dla niektórych do rangi prawdziwego szaleństwa. W społeczeństwie coraz łatwiej o podziały, a Polacy, obawiając się kar i mandatów, zaczęli wzajemnie „szczuć” na siebie, nie biorąc pod uwagę żadnych tłumaczeń. Nawet tych wiążących się ze stanem zdrowia. Przekonał się o tym klient w konfrontacji z ochroniarzem.

W hipermarkecie w Katowicach doszło do jednej z takich sytuacji, w której mężczyzna deklarujący problemy zdrowotne chciał wejść na zakupy bez maseczki. Na drodze stanęli mu ochroniarze, którzy wdali się w ożywioną dyskusję na temat przepisów, w których sami nie do końca się orientowali.

— Ja nie wejdę na sklep, bo pan mi zabrania, tak?

— Może pan założyć przyłbicę. Ona nie ogranicza panu oddychania — zauważył ochroniarz i po tłumaczeniach klienta, że ten ma problemy z oddychaniem, poprosił o odpowiednie zaświadczenie.

Zobacz również: Minister zdrowia szczerze: „Czekają nas trudne tygodnie. Pilnujmy się!”

— Dostałem z monitoringu, że mam nie wpuszczać ludzi i nie wpuszczam — dodał mężczyzna.

Na to klient zapytał: — Czy jest Pan upoważniony do przeglądania dokumentacji medycznej?

Zobacz również: Bill Gates powiedział, co sądzi o noszeniu maseczek. Zabawna odpowiedź miliardera [WIDEO]

Po dłuższej wymianie zdań klient w końcu wszedł do sklepu i nie zważał na to, co ochroniarze mają do powiedzenia. Na miejsce została wezwana policja, jednak sam zainteresowany już na nią nie czekał.

Źródło: Internet

(Visited 1 727 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Kultura otrzymała wsparcie, ale nie wszyscy są zadowoleni. Janda: "Jestem rozgoryczona"

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here