Były prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że Lewica zniszczyła plany o wspólnej liście wyborczej opozycji. Polityk był gościem w programie „Onet Opinie” i odniósł się do medialnych spekulacji, według których „znudziła mu się polityczna emerytura i zapragnął, jak niegdyś Donald Tusk, wsiąść na białego konia i ratować opozycję przed złym PiS-em”.

Komorowski zaznaczył, że w rzeczywistości nigdy nie odszedł z polityki.

— Chcę wspierać budowanie formacji konserwatywnej, którą zaplanowano w otoczeniu prezesa PSL; trudno powiedzieć, żeby PO wciąż była partią konserwatywno-liberalną — odparł były prezydent.

— Rzeczywiście pełniłem inną funkcję, bardziej komentatora politycznego, zresztą z niej nie rezygnuję, bo nie wybieram się, na razie przynajmniej nie mam planów, aby uczestniczyć bezpośrednio w wyborach. Natomiast zawsze starałem się być pomocny tym środowiskom albo tym osobom, do których mam zaufania, szacunek i którym po prostu dobrze życzę, bo dobrze życzę Polsce — dodał Komorowski.

Podczas rozmowy podkreślił, że stara się wspierać środowiska konserwatywne w opozycji, ponieważ głęboko wierzy, że „językiem liberalnym, albo socjalliberalnym, nie przekona się umiarkowanych wyborców PiS, których trzeba przyciągnąć na dobrą stronę”.

— Jestem politykiem spełnionym i o żadnej karierze wielkiego wodza nie marzę, ale chcę być pomocny — zadeklarował b. prezydent.

Na pytanie o koncepcję budowania „nowej, konserwatywnej chadecji, jako alternatywy wobec PiS”, tym razem „nie z dzisiejszą Platformą”, a z PSL Komorowski rozwiał wątpliwości, że nie jest to jego zamierzenie polityczne.

— Ja jestem skłonny go wesprzeć. To jest plan, który gdzieś powstał w otoczeniu Władysława Kosiniaka-Kamysza — mówił.

Zapewnił przy tym, że nie wycofa poparcia dla kogokolwiek, komu zależy na budowaniu „skrzydła konserwatywnego”.

— Tak jak wcześniej starałem się wspomagać i ożywiać skrzydło konserwatywne w PO, m.in. dlatego, że w czasach świetności Platformy Obywatelskiej sam byłem cząstką tego skrzydła konserwatywnego, i wtedy dobrze się nam w polityce wiodło — mówił Komorowski, a po chwili wyraził nadzieję, że konserwatywna formacja zachęci inne środowiska do pracy.

Przeczytaj również:  Lockdown do maja? Minister Zdrowia wprost na antenie Polsat News: "Jesteśmy mądrzejsi"

— Jak pojawi się bardziej wyrazista konkurencja konserwatywna wokół pana Władysława Kosiniaka-Kamysza, to — być może — to i inne środowiska zachęci do zwiększonego wysiłku, jak na przykład Platformę do rezygnacji z tego manewru na lewo, którego dokonała w ostatnich miesiącach —tłumaczył gość programu.

Zobacz również: Francuzi wściekli na Macrona. Aż połowa kraju domaga się interwencji wojskowej

Na pytanie dziennikarza o motywy wspierania PSL, a nie „ratowania tonącego Titanica, na którym trwa beztroski bal”, polityk odpowiedział:

— Życzę Platformie Obywatelskiej jak najlepiej, jestem skłonny także ich wspierać. Ale myślę niestety, że fakty są takie, że Platforma podjęła jakąś wewnętrzną decyzję – jeśli nie o rezygnacji z elementu konserwatywnego we własnym programie — to przynajmniej o przemilczeniu tych elementów w języku, którego używa się w mediach w stosunku do wyborców — ocenił.

Komorowski stwierdził, że Platforma Obywatelska na początku swojej kariery zapewniała, że jest ugrupowaniem konserwatywno-liberalnym.

— W tej kolejności — konserwatywno-liberalną. A po wielu doświadczeniach i różnych zawirowaniach, nie tylko w kwestiach aborcji i rezygnacji z obrony kompromisu aborcyjnego, trudno powiedzieć, żeby Platforma była w dalszym ciągu partią konserwatywno-liberalną. Czego jej życzę z całego serca — kontynuował były prezydent RP, który sam o sobie mówi, że jest „liberałem w kwestiach ekonomicznych, ale nie obyczajowych”.

— Nie będzie to formacja czysto chadecka, czy czysto konserwatywna, tylko budowana od samego początku w oparciu o ruch ludowy, który daje jednak nie tylko większe możliwości organizacyjne, ale pozwala na niezamykanie się środowiska we własnej szklanej wieży — podkreślił.

Komorowski został także zapytany o to, jak ocenia Borysa Budkę, który dla wielu „nie sprawdził się, jako lider Platformy”. Szczególnie jeśli kwestia dotyczy rządowego projektu ustawy o ratyfikacji zasobów własnych UE oraz Lewicy, która „pokazała Platformie i liderowi PO figę z makiem, dogadując się za plecami z PiS”.

Przeczytaj również:  Gersdorf odebrała nagrodę w Niemczech. Nawiązując do sytuacji w Polsce mówiła o III Rzeszy

— Lewica, za jednym zamachem, dogadując się z PiS-em, rozbiła plany i koncepcje żywe od dłuższego czasu, jednej wspólnej listy opozycyjnej w następnych wyborach. Oni to zniszczyli. Czy zrobili to z rozmysłem i ze świadomością, co czynią? Nie wiem. Być może zgodzili się wystąpić w roli pożytecznego idioty politycznego, który nie wie, co robi, w tym wypadku w teatrze Jarosława Kaczyńskiego — powiedział Komorowski.

Zobacz również: Sondaż: PiS wciąż liderem. Hołownia poważnie wyprzedza KO

Na pytanie, co dalej i czy możliwe jest stworzenie wspólnej listy w przyszłości, Komorowski podsumował, że Lewica „praktycznie rozbiła tę koncepcję w drobny mak”.

— Być może uda się coś uratować z tego planu, na przykład przedłużyć istnienie paktu senackiego, który dał dobre efekty, jeśli chodzi o wyniki wyborów. I bardzo bym tego opozycji życzył. Ale po takim numerze, jaki wycięła Lewica, to zaufanie (do Lewicy) będzie zerowe — powiedział.

źródło: stefczyk.info, onet.pl

(Visited 300 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here