Bronisław Komorowski jest ostatnio rzadziej aktywny w mediach. Jednak jego komentarze są dobitne i uderzają głównie w partię rządzącą. Tym razem były prezydent poruszył temat reparacji wojennych i nastawienia PiS w tej kwestii.

— Temat reparacji niemieckich w stosunku do Polski został „wrzucony” w debatę w Polsce, ale specjalnie nie chwycił. Widać, że w obecnej kampanii prezydenckiej też już nie istnieje. Zasadne zatem jest pytanie, po co Jarosław Kaczyński ten temat „wrzucał”, jeśli go nie kontynuuje i nie szuka pointy — mówił w wywiadzie dla DW Bronisław Komorowski.

Zobacz również: Komorowski ostro punktuje prezydenta Dudę: „Jest słaby. Jeśli korespondował z Leśnym Ruchadłem…”

Komorowski zapytany o relacje polsko-niemieckie i upamiętnienie polskich ofiar wojny udzielił dość obszernej wypowiedzi.

— My zmierzamy w kierunku jak najlepszych relacji polsko-niemieckich, ale pamięć o czasach strasznych, trudnych, które także oznaczały zbrodnię wobec narodu polskiego, jest tu potrzebna. Uważam więc, że sama idea nie jest przestarzała. Może ona być oczywiście wzbogacana o inne, aktualne treści, ale przede wszystkim musi znaleźć taki wyraz, który trafi do młodszego pokolenia — stwierdził polityk.

Po chwili kontynuował swoje rozważania, gdy przyszedł czas skomentowania wątku o reparacjach wojennych.

— Temat reparacji niemieckich w stosunku do Polski został „wrzucony” w debatę w Polsce, ale specjalnie nie chwycił. Widać, że w obecnej kampanii prezydenckiej też już nie istnieje. Zasadne zatem jest pytanie, po co Jarosław Kaczyński ten temat „wrzucał”, jeśli go nie kontynuuje i nie szuka pointy. Nie można w tak trudnych i delikatnych kwestiach, jak relacje polsko-niemieckie, pozwalać sobie na zachowania, które nie mają ciągu dalszego, bo relacje polsko-niemieckie są nas wszystkich zbyt ważne — atakował Prawo i Sprawiedliwość.

Komorowski pozytywnie odniósł się do pomysłu niemieckiego polityka z partii Zielonych, który chce innej formy zadośćuczynienia Polakom za niemieckie krzywdy.

Przeczytaj również:  Janda mocno o Polakach: Nie czuję potrzeby wymiany myśli z tym narodem

— Jeśli jest taka idea, żeby za pieniądze niemieckie zrobić coś dla społeczności tych wsi czy miasteczek, które w sposób szczególny i urągający cywilizacji ucierpiały podczas II wojny światowej, to uważam, że to jest dobry pomysł, służący umacnianiu tego, na czym nam wszystkim powinno zależeć, czyli na pojednaniu polsko-niemieckim i na przyszłości tych relacji — podsumował były prezydent.

Polityk tak mocno wczuł się w „ból” Niemców, że odważył się na dosadny i obszerny komentarz:

— Mógłbym być eksponatem w muzeum wypędzeń w Europie. Jestem z rodziny, którą II wojna światowa wypędziła z jej małej ojczyzny na wschodzie. Doskonale czuję, że to musi być proces. On się we mnie dokonuje. Dokonuje się w mojej rodzinie, jak i w większości polskich rodzin. Prawie nie ma w Polsce rodziny, która w czasie wojny nie straciłaby kogoś z rąk niemieckich. Noszę imię po moim stryju, który został rozstrzelany na rozkaz niemiecki w Wilnie za polską konspirację, gdy miał 16 lat. Noszę je z całym bagażem historii, ale noszę i w głębokim przekonaniu, że również ja mam obowiązek przełamania negatywnych stereotypów w relacjach polsko-niemieckich i dołożenia cegiełki do budowania dobrosąsiedzkich relacji między Polską a Niemcami — powiedział były prezydent.

źródło: wpolityce.pl

(Visited 13 times, 1 visits today)