Znana piosenkarka udzieliła wywiadu dla „Gazety Wyborczej” i załamała ręce nad zachowaniem Polaków. Wymieniła wiele cech, które jej zdaniem charakteryzują nasz naród, a które wybitnie jej się nie podobają.

Artystka przyznała, że fajnie jej się żyje w kraju, „w którym się buduje, a i posprzeczać się można bez ukrzyżowania”.

— Ale nie całkiem umiemy jeszcze korzystać z wolności. Najpóźniej przyjdą zmiany mentalne, które pozwolą się nam wyrwać z zakompleksienia. Kiedy nie znamy, nie rozumiemy. Kiedy nie rozumiemy, boimy się. A kiedy się boimy, widzimy wszystko w krzywym zwierciadle albo atakujemy na oślep — rozważała celebrytka.

Jej kolejne słowa nie napawały optymizmem. Wszystko wskazuje na to, że Kayah wręcz wstydzi się za Polaków.

— Wstydzę się za rodaków, kiedy jestem świadkiem zamkniętości, wrogości bez powodu, braku tolerancji, zaściankowości i mesjanistycznej megalomanii. Kiedy palą tęczę na Placu Zbawiciela albo jak krzyczą, że „Pokłosie” to film antypolski. I po tych niby-patriotycznych marszach 11 listopada — wyznała piosenkarka.

Zobacz również: Dulkiewicz atakuje Polskę w niemieckim radiu: „Wolność jest zabierana po kawałku, przecież tak było w III Rzeszy”

Przeczytaj również:  Jarosław Wałęsa o swoim ojcu: Nie potrzebuje matury, bo ma dwie profesury i ponad 70 doktoratów

Jej nastawienie do ojczyzny jest również tajemnicze. Z jednej strony podkreśla, że „kocha Polskę i nienawidzi jej kochać, bo ta miłość wiele razy wzięła górę nad racjonalnym myśleniem o własnej przyszłości”.

Ponadto dodała, że w efekcie tego niezadowolenia wysłała swojego syna do brytyjskiej szkoły.

— Wysłałam go do brytyjskiej szkoły, bo po czterech latach w polskiej (fajnej skądinąd) nie potrafił zbudować zdania. Poszedł do brytyjskiej, by na każdej uczelni świata był u siebie, (…), żeby mógł poczuć się obywatelem świata, żeby mając w klasie przyjaciół z wielu krajów, nie był obciążony nacjonalizmem, antysemityzmem, rasizmem, które często wynikają z separacji, nieznajomości… — wyliczała Kayah.

Piosenkarka wyznała, że obce jej są „wszelkie ksenofobiczne strachy”. Dodała, że Polacy sami dla siebie stanowią zagrożenie.

— Jak nie dzieli nas wojna smoleńska, to sprawa pochówku Kaczyńskiego albo Jaruzelskiego. Nawet ta namiastka jedności, jaką mamy każdego roku za sprawą Owsiaka, została ostatnio podważona — ubolewała.

źródło: wpolityce.pl

(Visited 3 675 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj