Prawo i Sprawiedliwość niemal nie istnieje bez swojego prezesa.
Wodzowska partia nadal świeci triumfy w sondażach. Jednak, czy tak będzie za kolejne pół roku? Tego nie możemy być pewni. Wódz Jarosław Kaczyński został właśnie ukarany przez Komisję Etyki Poselskiej.

Prezes Jarosław znany jest z ciętego, czasem bogatego i kwiecistego języka. Wydaje się być sprawnym językowo, chociaż nie dorasta do pięt Grzegorzowi Braunowi. Ten włada bogatym zasobem słownictwa, które zaskakuje przeciętnego zjadacza chleba. Co prawda poseł Grzegorz Braun uchodzi za ekscentryka, jednak potrafi w wyrafinowany sposób zbesztać, określić epitetem, czy podjąć jakiś dość zaskakujący wątek. W tym jednak nie przegoni Janusza Korwin-Mikke.

Degeneracja w polskiej polityce

To prawda, że niektóre zachowania posłów odbiegają od poprawnych standardów zachowań. Degeneracja zaczęła się, można powiedzieć od czasów Leppera, który zaczął uprawiać demonstrację na mównicy sejmowej, a także swoiste happeningi. Chętnie takie działania zaczęła również podejmować Koalicja Obywatelska i Lewica.

Dlatego, co bardziej wnikliwi obserwatorzy życia politycznego, pamiętają święta Bożego Narodzenia opozycji, popychanie posłów Prawa i Sprawiedliwości przez posłów Koalicji Obywatelskiej. Po jakimś czasie, podobne działania przyswoiło sobie Prawo i Sprawiedliwość. Narastanie napięć wokół mównicy sejmowej nikomu nie służy. Co najwyżej nabijaniu słupków oglądalności, skierowanej do najtwardszego elektoratu partii. Zwłaszcza w okresie transmisji telewizyjnych zaczyna się festiwal „ekspresji wszelakiej„.

Przeczytaj również:  Lech Wałęsa o problemach, które zauważa. "Cała nasza rewolucja była po to..."

Wtedy to na mównicę sejmową wychodzą feministki, posłowie i poślice. Włączają się tablety z transmisjami wystąpień przeciwników politycznych. Upadek debaty politycznej prowadzi do zniechęcania się obywateli, tych co bardziej inteligentnych, bo jest to poziom rynsztoka, a licytowanie się wystąpieniami teatralnymi przenosi się na ulice. Warto przypomnieć chociażby naruszenie nietykalności cielesnej posła Dobromira Sośnierza przez zajadłych uczestników lewicowych protestów pod sejmem.

Na ten moment, niezbyt zjednoczona opozycja, stara się na każdym kroku szkodzić wizerunkowi partii rządzącej. Wytykanie błędów PiS nie jest znowuż takie trudne. PiS potyka się o własne nogi. Opozycja stara się narzucać jedyny słuszny kierunek widzenia spraw, oceniania często prywatnych problemów ludzi. A także forsuje rozwiązania, których to nawet nie postulują mniejszości — deklarując jako te, których domagają się niektóre grupy społeczne. Cynicznie gra uczuciami osób słabszych, w czym lubuje się Lewica, KO, a także sam PiS.

Wyskok Kaczyńskiego nie dziwi

W takiej atmosferze politycznej, nie dziwi więc „wyskok” prezesa partii PiS Jarosława Kaczyńskiego. We Włocławku odezwał się żartobliwie do swoich wyborców. Taka postawa nie spodobała się opozycji. Przedstawiany jako demiurg prawicy, bezwzględny gracz, rozdający znaczone karty w polityce — tego było już za wiele.

A co takiego się stało? Użył tam dość zabawnego zwrotu, dla środowisk konserwatywnych, co oczywiście rozwścieczyło liberalne środowiska lewicowe – a więc Koalicję Obywatelska, Lewicę, a być może, co bardziej odważnych światopoglądowo Ludowców z PSL. (Przypomnijmy o wesołej, kolorowej koalicji całej opozycji w wyborach w 2019 do europarlamentu — Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Europejska PO PSL SLD .N Zieloni).

Przeczytaj również:  Robert Lewandowski: Wewnętrznie czułem, że awansujemy [WIDEO]

Była to następująca wypowiedź:

— Musimy także doprowadzić, chociaż to może najtrudniejsze, żeby powróciła prawda. Oczywiście, ktoś się może z nami nie zgadzać. Ma lewicowe poglądy. Uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć: do godz. 5:30 byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą. Bo przecież lewica uważa, że tak powinno być i należy tego przestrzegać — powiedział wódz pisowców.

Prezes Jarosław Kaczyński kontynuował temat:

— Mój szef w pracy, czy nawet moja koleżanka i kolega powinni się zwracać (do mnie) w formie żeńskiej. Można mieć takie poglądy. Dziwne co prawda. Ja bym to badał, ale… można — zakończył.

Dokładnie za te słowa, Komisja Etyki Poselskiej ukarała Kaczyńskiego naganą. Udzielenie jej znajduje się w repertuarze kar komisji.

Jako że przewodniczącą Komisji Etyki Poselskiej jest posłanką Monika Falej z Lewicy, to nie można było spodziewać się innej reakcji.

źródło: wikipedia, wp, twitter

(Visited 302 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj