Od soboty 27 marca zgodnie z decyzją rządu zakłady fryzjerskie, sklepy wielkopowierzchniowe z elektroniką, markety budowlane, oraz zakłady kosmetyczne będą zamknięte. Wszystko za sprawą twardego lockdownu, który ograniczy możliwości zarobkowe Polaków.

Po czwartkowym ogłoszeniu obostrzeń klienci złapali za telefony, by szybko umówić się na strzyżenie u fryzjera.

— Będę pracować od 8 do 23. Klienci dosłownie walą drzwiami i oknami — wyznała pani Kinga, barber z Warszawy. Wielu klientów zdecydowało się na wizytę w zakładach fryzjerskich i kosmetycznych dosłownie w ostatniej chwili.

— Klienci dosłownie walą drzwiami i oknami. Telefony się urywają, co chwilę odbieram kolejny. Booksy padło, bo wszyscy próbowali zarezerwować termin na ostatnią chwilę — powiedziała jedna z pań prowadzących zakład fryzjersko-kosmetyczny.

Pełne ręce roboty mają szczególnie fryzjerzy, których lokale przeżywają prawdziwe oblężenie.

— Telefony dzwoniły przez całą moją wizytę, czyli 60 minut. Mój fryzjer przeczuwał, że coś się wydarzy, dlatego zrezygnował z urlopu — poinformował jeden z klientów, pan Mateusz.

Fryzjerzy, by sprostać wszystkim wymaganiom i obowiązkom zmuszeni byli wydłużyć godziny pracy. Nie spodziewają się jednak, że z tej nadwyżki finansowej uda im się przetrwać lockdown.

Przeczytaj również:  Magda Gessler przeszła paraliż! Mocno odpowiedziała krytykom: "Wasze okrucieństwo boli"

— To będzie może kilkaset złotych. Ale chcemy przyjąć jak najwięcej stałych klientów, żeby ich nie stracić — powiedział właściciel warszawskiego salonu fryzjerskiego.

Zobacz również: Emerytura dopiero po 70? Demografia jest nieubłagana

Niektórzy fryzjerzy nie ukrywają swoich emocji oraz żalu. Zbliża się bowiem okres komunijny, który oznaczał zwykle dużo większe zarobki.

— Komunie są w maju, klientki już dzwonią, by zaklepać terminy. A my znowu nic nie wiemy. A jak zamknięcie się przedłuży? Znowu przepadnie nam czas, kiedy możemy zarobić najwięcej. Przecież z początkiem wiosny ruszają też śluby. Dla wielu firm to będzie ostateczny cios, bo od początku pandemii klientów jest znacznie mniej i nawet bez lockdownu trudno się utrzymać — podkreśliła pani Anna, właścicielka salonu fryzjerskiego.

Zobacz również: Co czeka lekceważących obostrzenia epidemiczne? „Działania służb będą stanowcze”

Jeden z warszawskich salonów fryzjerskich ogłosił w mediach społecznościowych, że wbrew wszelkim obostrzeniom będzie przyjmował klientów.

— Wierzymy w istnienie COVID, co więcej ogrom ludzi z naszego bliskiego oraz dalszego otoczenia miało już kontakt z tą chorobą. Decyzja ta jest po prostu niezgodna z obowiązującym prawem. Jest niezgodna z konstytucją. To ona gwarantuje nam wolność działalności gospodarczej — napisano.

Przeczytaj również:  Kiedy ceny żywności przestaną tak rosnąć? Ekspert podał możliwą datę

źródło: money.pl

(Visited 224 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj