Popularna dziennikarka Agnieszka Gozdyra była gościem w programie Moniki Jaruzelskiej. Panie podczas spotkania rozmawiały o sprawie Michała Sz. inaczej „Margot”, który niedawno wyszedł z aresztu.

Dziennikarka Polsat News zaznaczyła, że trzeba być ostrożnym w kwestii wynoszenia na pomniki kontrowersyjnych osób.

— W pierwszy programach, kiedy mówiłam o Margot, mówiłam „ona” i używałam rzeczywiście tych zaimków żeńskich. Potem się przyglądałam tej całej historii i straciłam zaufanie do w ogóle Margot jako osoby — powiedziała Agnieszka Gozdyra.

Zobacz również: Daniel Martyniuk w końcu się doigrał. Opublikował oficjalne przeprosiny

— Okazało się, że kiedy nie używam zaimków żeńskich — zresztą sam Margot miesza zaimki, kiedy mówi o sobie – to środowisko Margot napisało, że ja „za karę misgenderuję. Ja się staram posługiwać logiką, a nie rodzajem szantażu moralnego, który mówi o to: ktoś, kto wygląda jak chłopak; zachowuje się jak chłopak; mówi jak chłopak; ma partnerki seksualne, o których mówi – ileś jest ich – od dzisiaj deklaruje, że jest niebinarny, ale mówmy, że to jest „ona” — wyjaśniła podczas programu.

Wraz z Moniką Jaruzelską, dziennikarka próbowała rozważyć taką sytuację, w której do rozmowy nagich kobiet w szatni przyłącza się mężczyzna ze wzwodem i przekonuje, że jest kobietą.

— Przecież to są jakieś jaja! — zawołała rozbawiona Gozdyra.

Podkreśliła, że sama wspiera środowisko LGBT, jednak nie może się powstrzymać przed krytyką osób, które na to zasługują.

— Ja tutaj dokonam przy Tobie Agnieszko i dla państwa, „coming outu”. Jestem Witold i nie jestem starzejącą się kobietą. Mam 27 lat, a to, że jestem przystojnym wysokim brunetem, to sami państwo widzicie — zażartowała Monika Jaruzelska.

źródło: nczas.com

(Visited 347 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Poseł KO nie wytrzymał: "Tusk zarobił miliony w Brukseli, a nas śmie pouczać. Całe dni czeka, aż Merkel raczy do niego oddzwonić"