Portal Pressmania.pl dotarł do informacji pojawiających się w ostatnich tygodniach w ukraińskich mediach. Te zbombardowały opinię publiczną doniesieniami dotyczącymi przetargu na obsługę wniosków wizowych rozstrzygniętego przez polską ambasadę w Kijowie. Teraz sprawą zajmie się Krajowa Izba Odwoławcza.

Polskie służby konsularne, jak ma to miejsce w dyplomacji na całym świecie, przy sporządzaniu wniosków wizowych korzystają ze wsparcia komercyjnych firm. Do tej pory kontrakt na przyjmowanie wniosków od obywateli obu tych państw miała firma VFS Global z siedzibą w Dubaju. — Spółka została założona w Indiach, ale światowe media od lat rozpisują się o jej związkach z władzami Chin — podaje portal Pressmania.pl.

Kilka tygodni temu polska ambasada ogłosiła wyniki przetargu na tę usługę w kolejnych latach. Spółkę VFS po długim czasie ma zastąpić francusko-polskie konsorcjum TLS – Personnel Service. — VFS odwołało się od tego przetargu do KIO — piszą dziennikarze cytowanego portalu. — Według naszych informacji KIO ma zająć się sprawą wiz dla Ukraińców w ciągu kilkunastu najbliższych dni — przekonuje redakcja. W tej sytuacji Krajowa Izba Odwoławcza musi rozstrzygnąć zaistniały spór.

Z wyniku przetargu nie może być zadowolona spółka VFS Global, która była dotychczas partnerem polskiej placówki. Co to za firma? — O licznych wątpliwościach dotyczących tej spółki od dawna rozpisują się zagraniczne media. I tak, australijski „The Sydney Morning Herald” opisywał, że VFS Global przy obsłudze wniosków wizowych obywateli Chin wykorzystuje chińskie państwowe firmy, co powoduje potężne obawy o bezpieczeństwo danych. Kanadyjski „The Globe and Mail” twierdzi z kolei, że za firmą stoi jeden z najpotężniejszych państwowych chińskich funduszy inwestycyjnych – Chengdong Investment Corp. Portal „Biometric Update” cytował australijskiego konsultanta ds. cyberbezpieczeństwa Roberta Pottera, który uważa, że „jeśli rząd Chin będzie mógł obserwować przyjmowane i odrzucane wnioski, może to zwiększyć szanse na przejście chińskiego agenta przez ten proces” — informuje Pressmania.pl.

Przeczytaj również:  Agnieszka Holland atakuje rząd: "Brak wyobraźni, brak poczucia odpowiedzialności, pycha"

Pięć lat temu o spółkę, która przegrała przetarg, pytali polski MSZ także posłowie Adam Andruszkiewicz i Tomasz Rzymkowski (wówczas spółka wygrała przetarg na przyjmowanie wniosków wizowych od obywateli Białorusi). Posłowie napisali, że „proces wyłaniania kontrahentów był prowadzony w sposób nietransparentny i możemy mieć do czynienia z zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa”. Pytali Ministerstwo Spraw Zagranicznych o to, czy ma świadomość, że pojawiły się informacje o związkach VFS Global z byłymi oficerami rosyjskiej KGB. Przywoływali informacje Dyrektora Fundacji Lex Nostra Macieja Lisowskiego:

„VFS Global, jest podmiotem budzącym iście potężną liczbę kontrowersji. Po pierwsze, firma ta, według podmiotów odwołujących się od wyniku konkursu, nie otrzymała koncesji przyznawanej przez władze Białorusi w zakresie ochrony danych osobowych, a przecież posiadanie takiego certyfikatu też figurowało w zapisach przetargu jako warunek konieczny. Co więcej, firma ta ma ścisłe związki ze spółką VF Worldwide Holdings, która również bez właściwego certyfikatu, wygrała podobny przetarg na Litwie. Było to zresztą początkiem skandalu, którego wyjaśnianiem na Litwie zajmuje się specjalna Komisja Śledcza, a prasowe media litewskie obficie rozpisywały się w temacie życiorysów właścicieli firmy, dwóch braci, byłych funkcjonariuszy moskiewskiej KGB. Wydaje się oczywiste, że oba te podmioty gospodarcze są ze sobą ściśle związane, tak personalnie, jak i strukturalnie”.

Przetarg z 2015 roku, zgodnie z którym VFS Global miała zarządzać centrami wizowymi na Białorusi na zlecenie polskiego MSZ, wzbudzał wiele wątpliwości. Parlamentarzyści zapytali, „czy MSZ ma świadomość, że operatorem punktów wizowych do Polski jest firma prawdopodobnie powiązana z ludźmi wywodzącymi się ze środowiska KGB?”.

„MSZ nie posiada informacji, które wskazywałyby na możliwe powiązania firmy VFS Global z osobami wywodzącymi się ze środowiska b. KGB” — odpisał wówczas wiceminister Jan Dziedziczak. Dziedziczak zapewniał jednocześnie, że MSZ ma wiedzę „na temat powiązań kapitałowych i właścicielskich spółek z grupy VFS Global”.

Przeczytaj również:  Andrzej Duda pozdrowił ukraińskich żołnierzy. Wywołał skandal? „To banderowskie hasło”

„Służby wywiadowcze nie informowały MSZ o możliwym zagrożeniu w kontekście współpracy z firmą VFS Global. MSZ nie zwracał się o takie informacje, ponieważ nie ma takiego wymogu w przepisach ustawy Prawo zamówień publicznych” — odpowiedział Dziedziczak.

Przeczytaj również: Krzysztof Jackowski powiedział, co mogło się stać z poszukiwanym Jackiem Jaworkiem: „W tym miejscu trzeba szukać”

Przeczytaj również: Miażdżące koszty remontu ściany, na której powstał mural przedstawiający Pawła Adamowicza. Gdańszczanie słono zapłacą!

Źródło: pressmania.pl

(Visited 703 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here