Lech Wałęsa mówi ostatnio dużo o temacie własnej śmierci. Polityk jest w nastroju mocno filozoficznym i rozprawia o końcu i wieczności w mediach społecznościowych. W rozmowie z „Faktem” nawiązał do swojego testamentu i wyjawił, że chciałby, aby w jego domu powstało muzeum.

Były prezydent udzielił wywiadu dla Faktu. Po raz kolejny zaczął opowiadać o śmierci i pochówku. Wyjaśnił, że pragnie być pochowany w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku, chociaż bierze również pod uwagę Wawel lub Warszawę.

— Dopóki moje dzieci będą żyły, żeby nie miały problemu do ojca przyjść, to ja będę pochowany tu, w Gdańsku. Potem, jak dzieci odejdą do wieczności, to wtedy możecie mnie przenieść, gdzie chcecie — stwierdził Lech Wałęsa.

Zobacz również: Krzysztof Krawczyk pokonał COVID-19: „Dziękuję Bogu, że żyję”

Polityk nie ukrywał, że ma świadomość zbliżającej się śmierci: — Ja już nieraz miałem problemy, więc oni się już przyzwyczaili, że czasem coś się dzieje z tym sercem. Przecież te dwie kosy, czyli 77 lat, mam poza sobą, w związku z tym w którymś momencie będzie cześć i adios — powiedział.

Na pytanie o kwestie testamentu odparł: — Ja nie mam nic do zapisania. Jestem tylko ja. Ja nic nie mam, naprawdę. Wszystko, co miałem, to już rozdałem — dodał prezydent.

Zobacz również: Spurek apeluje, by zrezygnować z tradycyjnego składu święconki: „Każde święta mogą być wegańskie”

Przy okazji zdradził, co miałoby się stać po śmierci z jego domem: — Chciałbym, żeby powstało tam muzeum. Ale żonie nie bardzo się ten pomysł podoba. Więc zależy, kto prędzej padnie. Jeśli ja, to żona zrobi, co będzie chciała. Jeśli odwrotnie, to ja bym chciał ten dom przekazać na muzeum. Niech ludzie sobie zobaczą, jak ten milioner żył — stwierdził, a po chwili dodał, że większość swoich rzeczy oddał na Jasnej Górze.

Przeczytaj również:  Młoda lekarka zmarła na COVID-19. Od miesięcy używała jednej maseczki [VIDEO]

— Już wszystko, co miałem, oddałem – na Jasną Górę przede wszystkim. W tamtym czasie Jasna Góra znaczyła coś. Tam były wielkie rzeczy. Na przykład szkatułka od pani Piaseckiej, a w niej kilogram czystego złota. Wszystko dałem na Jasną Górę, jeszcze im napisałem, że gdybym kiedyś przyszedł zmienić zdanie, to mają mnie wyrzucić. To wszystko były prezenty za czasów prezydentury. Teraz znów zbieram i znów zawieziemy na Jasną Górę. Bo kiedyś napisałem, że wszystko, co zostawię, niezależnie od wartości, jest własnością Jasnej Góry. I dotrzymuję słowa — zakończył.

Źródło: wMeritum.pl

(Visited 1 713 times, 1 visits today)

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here