Były premier i wieloletnie polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller pożegnał się ostatnio ze swoją partią. Miller w audycji Roberta Mazurka na antenie RMF FM nie szczędził mocnych słów pod adresem swoich byłych kolegów.
— Lata lecą, a pan Włodzimierz ciągle w młodzieżówce — ironizował w swoim stylu Miller. — Godne zazdrości.
Pytany o priorytety współczesnych ruchów lewicowych w Polsce (dotyczące m.in. uregulowania kwestii prostytutek) odpowiedział następująco:
— To jest temat dla innego pokolenia… Dla mnie to trochę brzmi jak szukanie punktu G u wyborcy, ale bez końcowej satysfakcji — odpowiedział europoseł.
— Jako dwukrotny przewodniczący SLD nie mogę przejść do porządku nad tym, że wygaszanie partii odbywa się chyłkiem — stwierdził eurodeputowany.
W opinii byłego premiera, Sojusz Lewicy Demokratycznej przed transformacją w Nową Lewicę powinien zostać rozwiązany z poszanowaniem statutu partii.
— Tak się nie stało. I ja się z tym nie zgadzam. Moi koledzy postanowili zrobić widowisko propagandowe — ocenił.
Eurodeputowany w ostrych słowach skrytykował postać Włodzimierza Czarzastego:
— Lata lecą, a pan Włodzimierz ciągle w młodzieżówce. Godne zazdrości. Poza tym mój przyjaciel i jeszcze do niedawna sojusznik Włodzimierz Czarzasty ma takie okresy, gdzie zachowuje się jak błazen, który myśli, że jest Stańczykiem. Więc im wcześniej z tego wyrośnie, tym lepiej — powiedział.
O swoim odejściu z SLD Miller poinformował w czwartek.
— Wszyscy my zostajemy przepisani do innej partii — bez uchwały kongresu, bez szerokich konsultacji, bez referendum. Mamy stać się członkami Nowej Lewicy bez wyrażenia indywidualnej zgody. Mamy być masą spadkową, którą można swobodnie przerzucić do zapowiadanej partii Biedronia i Czarzastego — utyskiwał.
Przeczytaj również: Joe Biden przewrócił się kilkukrotnie na schodach Air Force One
źródło: Tysol