Pandemia koronawirusa spędza sen z powiek wielu obywatelom. Artyści i aktorzy mają problem z zarobieniem pieniędzy na życie z powodu zamknięcia szkół, teatrów, muzeów, nie mówiąc już o imprezach masowych. Pomimo złagodzenia obostrzeń wielu celebrytów nie może powstrzymać rozgoryczenia. Piosenkarz Michał Wiśniewski opublikował długi monolog na Instagramie, w którym w ostrych słowach skrytykował władzę, zarzucając jej rażącą niekonsekwencję.

— Zanosiło się u mnie od kilku dni, żeby wam coś powiedzieć i w końcu to wybuchło, bo interesuję się tym, co się dzieje w naszym pięknym kraju — rozpoczął swój wywód. Na początku myślałem: „Hej, Michał, odpuść. Bez sensu, nie odzywaj się na ten temat”, ale mam już dość tego słodkiego pierdzenia. Od roku przygotowuję się do jubileuszowego 25-lecia zespołu. Mamy bardzo fajnych, wspaniałych fanów — oni wszystko rozumieją, musimy przełożyć koncerty. Dobra, zrobiliśmy to. Nie było to proste, żeby przełożyć daty w dziesięciu największych amfiteatrach w Polsce. Nie byłoby w tym nic złego, wszyscy musimy się jednoczyć, bo są ciężkie czasy i musimy sobie jakoś radzić. Wiadomo — „zostań w domu, „noś maseczki, noś, k*rwa, majtki. I stanik jeszcze najlepiej do tego, na ryju. Wszystko pękło we mnie, bo mam dość słodkiego pierdzenia. Dlaczego mam go dość? Bo się zesrywamy, żeby robić wszystko, co możliwe, żeby się czymś zająć. To nie jest tak, że nie mamy co robić. Nagraliśmy płytę, którą musieliśmy odłożyć na półkę. Nawet nie jesteśmy w stanie jej promować, bo jak? — pisał rozżalony Michał Wiśniewski.

W dalszej części emocjonalnego wywodu podkreślił, że przez narzucone obostrzenia nie może zorganizować koncertu, tak więc żadne dochody mu się nie zwracają. Zauważył również, że mało kto i tak przestrzega narzuconych zasad.

Przeczytaj również:  Giertych ukarany karą grzywny, ale wyrok sądu ma gdzieś: "Nie zapłacę"

— Ja rozumiem, że ważni są fryzjerzy. Jak najbardziej — popatrzcie na mnie, k*rwa. Ja sobie zdaję sprawę, że najważniejsze są paznokcie, że ważne jest jedzenie i chodzenie do restauracji. Że w Biedronce może być teraz milion ludzi z jednym koszykiem, mogą się całować, pluć na siebie. Że otworzyli nawet stadiony zasrane, choć ja nie jestem wielkim fanem piłki. Oczywiście bardzo fajnie, bo sport jest ważny. Wszystko rozumiem, wszystko do mnie dociera. Ale czy ja naprawdę teraz, wynajmując amfiteatr na 10 tysięcy ludzi, muszę się zastanawiać, jak usadzić tych 150 osób? Przecież to wszystko kosztuje pieniądze. Otworzyliście już praktycznie wszystko, tylko dowcipkujecie sobie z artystami. Nawet komuniści wiedzieli bardzo dobrze, że nie wolno artystów wk*rwiać do tego stopnia. Bardzo przepraszam za słowo, ale we mnie tak rzeczy wybuchają, bo to jest — nazywamy to bardzo prosto — hipokryzja. Już komuniści wiedzieli, że o artystę trzeba zadbać, robiąc im połowę podstawy opodatkowania czy przynajmniej tak, żeby się nie odzywali — kontynuował muzyk.

Celebryta dodał, że w wielu przypadkach ludzie kompletnie bagatelizują środki zachowania bezpieczeństwa.

— Codziennie w wiadomościach widzę kandydatów — bez wyjątku, nie tylko pana Dudę czy Trzaskowskiego, ale wszystkich kandydatów, u których zbierają się tłumy narodu. Bez maseczek. Oglądając to, mam wrażenie, że oni założyli maseczkę przez przypadek, żeby nikt się nie dop*erdolił. Tylko ja widziałem te zdjęcia z Gdańska? Ile tysięcy ludzi tam stało? Jasne, można powiedzieć, że kampania jest najważniejsza, ale teraz mam wrażenie, że słowa Kazika: Twój ból jest większy niż mój” nabierają zupełnie innego znaczenia. Już każdy sobie nimi d*pę wyciera. My dostaliśmy jakieś zapomogi, ale część z tego musimy oddać. Zrobiono też piękną akcję — zbierz pieniądze za jakiś projekt, Ministerstwo Kultury wybrało szczęśliwców. Nie narzekam. Ok, nie dostaliśmy się? Rozumiem, nie mieliśmy w nazwie Jana Pawła II. Może trzeba było po prostu Villona przechrzcić z Wielkiego Testamentu na Jan Paweł II a sprawa Francois Villon”. Ale to też mnie nie wkurza, bo to jest konkurs — przygrywa się lub wygrywa. Przegrywać potrafię — pisał piosenkarz, nie mogąc wyjść z podziwu dla obecnego stanu rzeczy.

W napadzie złości wyraził swój żal, że sam nie może zorganizować koncertu, jak dawniej.

Przeczytaj również:  Robert Biedroń wcale nie uratował 2-latka? "Polityk miał brać udział jedynie w dogaszaniu pożaru"

— Nie tyle buduje się szara strefa, ile Polak zawsze musi kombinować. Dostajemy propozycję grania pleneru. Jakie? Bardzo proste. Budujemy przed sceną strefę zamkniętą dla 150 osób, a reszta to przechodnie. K*rwa, serio? Naprawdę muszę aż w ten sposób kombinować? Gdzie jest zaufanie do obywateli, że będą nosić maseczki? Otworzyliśmy parki, na plażach już się robi parawaning, tłumy chodzą po sopockim molo, a nas się traktuje jak bydło. To nie jest narzekanie, bo naprawdę wszystko przełożyliśmy. To po prostu wk*rw obywatela. Władza – nieważne jaka, nie mówię w sprawie Pana Długopisa, tylko każdego, który tam startuje — słodko pierdzą, a ani słowem się nie odezwą o artystach. Wam się wydaje, że ten artysta sra pieniędzmi, ma z*jebiste jacuzzi w każdym pokoju i dodatkowo jeszcze, k*rwa, bierzemy d*py do lamborghini. Codziennie nową. Przecież Wiśniewski miał 5 żon, no to dlaczego nie? No codziennie nową d*pę w Lamborghini — podsumował rozżalony.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Odmrażamy koncerty.

Post udostępniony przez Michał Wiśniewski (@m_wisniewski1972)

źródło: pudelek.pl

(Visited 12 times, 1 visits today)