Tomasz Lis pożegnał się z funkcją redaktora naczelnego tygodnika „Newsweek”. Cała sprawa jest mocno tajemnicza i podsyca mnóstwo medialnych plotek. Zastanowienie budzi również najnowsze oświadczenie zarządu Ringier Axel Sprigner Polska.

24 maja, media niespodziewanie obiegła wiadomość, że Tomasz Lis po 10 latach rozstaje się z „Newsweekiem”.

– Jest czas powitań i czas pożegnań. Serdecznie dziękuję moim koleżankom i kolegom z Newsweeka za dziesięcioletnią wspólną pracę, fascynującą przygodę w niezwykłych czasach. Newsweek jest w doskonałych rękach i ma przed sobą świetną przyszłość. Powodzenia – ogłosił Tomasz Lis.

Na ten moment nie wiadomo, jaki jest oficjalny powód rozwiązania umowy z Tomaszem Lisem. Faktem tym zaskoczeni są sami pracownicy „Newsweeka”, ponieważ niedawno Lis prowadził kolegium redakcyjne i nic nie wskazywało na jego odejście.

Pojawiło się więc mnóstwo spekulacji dotyczących odejścia dziennikarza z gazety. Niektórzy są zdania, że chodzi o serię źle odebranych okładek, które stały się pośmiewiskiem w Internecie.

– Decyzja mogła zapaść już po głośnej okładce Newsweeka, na której Joe Biden prowadził Andrzej Dudę jak dziecko, a podpis sugerował, że prezydent Polski jest „sterowany” przez Bidena. Gwoździem do trumny miał być jednak ostatni wstępniak Lisa o „wolnych mediach”, w którym właściwie wprost napisał, że nie ma wolnych mediów oprócz niego. Mocno uderzył w TVN, co nie przypadło do gustu Amerykanom – powiedział jeden z informatorów.

Przeczytaj również:  Maryla Rodowicz narzeka na inflację. Wyznała, jakie ma opłaty

– W naszej firmie od dawna prowadzone są działania mające na celu zapobieganie nieprawidłowościom. Jeśli ktoś z firmy zachowuje się niezgodnie z prawem lub w sposób nieetyczny, każdy pracownik może osobiście lub w pełni anonimowo zgłosić taką sytuację za pośrednictwem specjalnego systemu. Wówczas wiadomość zostaje przekazana do rozpatrzenia przez odpowiednie osoby. Na podstawie zgłoszenia zostaje powołana komisja, która bada okoliczności zdarzenia. Wyniki postępowania pozostają poufne, konkluzje są przekazywane jedynie osobom, których sprawa dotyczy lub które brały udział w postępowaniu jako świadkowie. Z uwagi na delikatny charakter zgłaszanych spraw, nie upubliczniamy informacji, które dotyczą postępowania – ani osobowo, ani przedmiotowo – poinformowała magazyn Press Agnieszka Skrzypek-Makowska, kierownik komunikacji zewnętrznej w RASP.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Monika Olejnik pociesza Tomasza Lisa: „Ludzie utalentowani bywają trudni”

Przeczytaj również:  "Kevin sam w domu" ponownie w Wigilię? Wszystko już wiadomo

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Radosław Sikorski opublikował maila z groźbami: „Tym się Pan zajmij, Zbigniewie Ziobro”

(Visited 454 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj