– Jeżeli na Zachodzie zauważyliby, jakich zbrodni dopuścił się tam Putin, to wiedzieliby, że to barbarzyństwo się nie skończy. Imperializmu nie da się zatrzymać rozmową, ale wyłącznie siłą. Czeczenia była pierwsza. Później Gruzja, Syria. Po nich musiał przyjść czas na innego sąsiada – powiedział Nikołaj Karpicki, rosyjski filozof i opozycjonista w rozmowie z Onetem.

Wyznał, że mieszka w Słowiańsku od trzech lat, a na Ukrainie od 2015 roku. Filozof nie krył swojego zaniepokojenia zachowaniem rosyjskiego prezydenta, mówiąc, że nie spodziewał się aż tak dalekich posunięć z jego strony.

– Dlatego ludzie na Zachodzie nie rozumieją toku myślenia Putina i tego, co robi w Ukrainie. Dlatego nie spodziewali się, że będzie zachowywał się tak destrukcyjnie. Raczej myśleli, że ma swoje cele polityczne, takie jak np. kapitulacja Ukrainy. Niszczenie miast powoduje jednak coś kompletnie przeciwnego, bo potraktowani w ten sposób Ukraińcy, nigdy nie zgodzą się na kapitulację. Ja myślałem, że Putin chce przede wszystkim blokować miasta, okrążyć armię. Nie sądziłem, że posunie się do zabijania cywilów – przyznał Nikołaj Karpicki.

Przeczytaj również:  Polacy muszą coraz mocniej oszczędzać. Nie jest kolorowo

O co chodzi Władimirowi Putinowi?

Na pytanie, czy Putin politycznie przegrał tę wojnę, Karpicki odpowiedział twierdząco. Wyjaśnił, że mało kto w rzeczywistości pojmie o co chodzi dyktatorowi. Możliwe nawet, że on sam do końca tego nie wie.

– Tak. I zgodnie z logiką powinien się wycofać i zawrzeć traktat pokojowy. Tak zadziałałaby logika imperialisty. Zgodnie natomiast z logiką nekroimperialisty wojnę trzeba kontynuować. Imperialista walczyłby o wpływy w inny sposób. Nekroimperialista walczy bez celu. Dla Putina celem jest nie tylko rozszerzenie wpływów Rosji, ale także uczynienie świata łatwiejszym i bardziej zrozumiałym. Im więcej ludzi umiera, tym prostszy jest świat. To jest idea, której normalny człowiek nie zrozumie. Ja ją rozumiem, bo spędziłem w Rosji całe życie. Przegrani politycznie nekroimperialiści wierzą, że siła, która zmusiła ich do odwrotu, musi zostać zniszczona – dodał.

Gdy dziennikarz przypomniał, że w wojnie giną również masowo Rosjanie, odparł, że w kraju tym życie żołnierza bardzo nisko się ceni.

– Dla Putina to podwójna korzyść, bo pozbywa się wielu przestępców, ludzi niepotrzebnych społeczeństwu. Wysyła ich na wojnę, tam umierają i nie ma problemu, bo jeśli umrze, to reszta społeczeństwa nie będzie musiała na niego pracować. Wielu żołnierzy pochodzi z miast dotkniętych biedą i bezrobociem. Jest tu zasadnicza różnica. Dla Ukrainy ważne jest życie. Ukraińcy walczą w taki sposób, aby jak najwięcej swoich żołnierzy uratować. I na tym opiera się powolna taktyka ukraińskiej armii. Ponieważ cena życia żołnierza jest ogromna. W Rosji nie tylko uważa się życie żołnierza za bezwartościowe, ale także, że jego śmierć przynosi państwu korzyści – zaznaczył Nikołaj Karpicki.

Przeczytaj również:  Eko-terroryści wstrzymali działanie berlińskiego lotniska. Zdecydowany apel polityków [WIDEO]

ZOBACZ RÓWNIEŻ: „En Be A”. Publiczność padła ze śmiechu po słowach Kaczyńskiego [WIDEO]

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wyniki exit-poll wyborów we Włoszech. Szykuje się polityczne trzęsienie ziemi w UE?

żródło: Onet

(Visited 260 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj