W Niemczech huczy z powodu afery, która niedawno obiegła cały kraj. Okazało się, że naukowcy, którzy wyrażali się pozytywnie odnośnie wprowadzania lockdownu wcale nie działali tak niezależnie, jak przekonywali.

Niemieccy naukowcy pracowali dla rządu? Z takiego założenia wychodzą tamtejsi dziennikarze. Jak podaje niemiecki dziennik „Welt am Sonntag” w artykule „maksymalna kolaboracja”, naukowcy mieli zostać „zachęceni” przez polityków do „wywołania koronapaniki”.

Gdy Niemcy  w marcu ubiegłego roku wprowadzali lockdown, wówczas przekonywano, że jeżeli gospodarka nie zostanie zamknięta, to społeczeństwu grozi prawdziwa katastrofa. Ponieważ wielu Niemców bardzo niechętnie podchodziło do obostrzeń, rząd musiał podjąć działania.

Czytaj także: Nieoczekiwane wsparcie dla Polski: „Wzywamy Niemcy do rezygnacji z projektu Nord Stream 2”

Markus Kerber, sekretarz stanu w resorcie wpadł więc na pomysł, który miał wpłynąć na opinię publiczną. Jak informuje dziennik: „Kerber miał prosty plan: chciał zgromadzić czołowych naukowców z kilku instytutów badawczych i uniwersytetów. Razem mieli stworzyć dokument, który następnie posłuży jako legitymacja dla dalszych obostrzeń.

Naukowcy tworzyli więc artykuły, które pozwoliło nakreślić rządowi „najgorszy możliwy scenariusz”, czyli masowe umieranie ludności oraz gigantyczną zapaść ekonomiczną.

Czytaj także: Panika w TVN24. Najpierw obcięto pensje, teraz nadeszła fala zwolnień

Dziennik „Welt am Sonntag” informuje, że dotarł do materiałów, z których wynika, że naukowcy zostali zatrudnieni do celów politycznych.

Źródło: NCzas!

(Visited 7 325 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Próba aresztowania dyrektor sanepidu: „Za prześladowanie restauratorów i hotelarzy” [WIDEO]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here