Białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka przewiduje, że na Ukrainie będzie miał miejsce zamach stanu. Polityk informuje o konflikcie między prezydentem Zełenskim a ukraińskim wojskiem.

Dyktator dodaje, że na Ukrainie może niedługo dojść do zamachu stanu, z racji tego, że służby „nie chcą dłużej tolerować radykalizmu prezydenta”.

Kilka dni temu polityk złożył życzenia sąsiadom z okazji Dnia Niepodległości, życząc im „spokojnego nieba, tolerancji, odwagi i sukcesów w odbudowie godnego życia”.

Białoruski dyktator jeszcze w czasie przemówienia w Witebsku mówił, że „ekspansja NATO na wschód rozproszyła Słowian po różnych stronach barykady”.

– Bez względu na to, jak historia wywróciła się do góry nogami, straciliśmy Ukrainę na długo przed rozpoczęciem specjalnej operacji wojskowej (tak rosyjska propaganda nazywa inwazję na Ukrainę – tłumaczył Łukaszenka.

Białoruś bierze udział w rosyjskiej inwazji na Ukrainę, udostępniając swoje terytoria do ataku.

Władimir Putin wysłał wojska na Ukrainę. Stanowiło to odpowiedź na prośbę przywódców samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej. Rosja uznała je wcześniej za niepodległe, podpisując z nimi umowę o współpracy.

źródło: Twitter / NEXTA

(Visited 129 times, 1 visits today)
Przeczytaj również:  Nie żyje minister spraw zagranicznych Białorusi. Miał 64 lata

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj