Czy w obliczu sytuacji na granicy z Białorusią i konfliktem rosyjsko-ukraińskim Polacy powinni umieć strzelać? – wywiad Pauliny Matysiak z Komendantem Głównym Związku Strzeleckiego st. insp. Romanem Burkiem.

Czy w obliczu niepewnej sytuacji na granicy, kryzysu gospodarczego, inflacji i innych symptomów zawierających elementy militarno-wojenne powinniśmy jako Naród bardziej dbać o postawy obywatelskie lub szkolić się z użycia broni? Jak wybrać pierwszą broń i rozpocząć naukę? Co może być bronią i jak jej użyć? Na te i inne pytania odpowiada Komendant Związku Strzeleckiego Roman Burek, który wyjaśnia, że bronią może być wszystko, co nas otacza, i nie każda broń jest widoczna, ale każdy człowiek powinien umieć obronić siebie i swoją rodzinę…

Związek Strzelecki jest organizacją paramilitarną o ponad 100-letniej tradycji zajmującą się zrzeszaniem i szkoleniem młodzieży. Jego członkowie jako pierwsi podczas wojny ruszyli w bój o niepodległość Ojczyzny, zasilając Legiony Józefa Piłsudskiego! Dziś członkowie organizacji często wstępują do Wojsk Obrony Terytorialnej, niektórzy pełnią służbę na granicy, a organizacja współpracuje z Ministerstwem Obrony Narodowej, Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi czy Fabryką Broni Łucznik Radom. Ale do organizacji przystępują głównie cywile, a nawet osoby starsze. Bo nigdy nie jest za późno na naukę… Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem, który jest dostępny poniżej.

Jak sytuacja na granicy z Białorusią wpływa na postawy obywatelskie? Czy ludzie chętniej wstępują do organizacji strzeleckich, szkolą się z zakresu obronności i zbroją?

Różnie z tym jest. Myślę, że odpowiedzi same się kształtują poprzez postawy Naszego Państwa. Większość ludzi na granicy, to osoby, które wstąpiły do WOT (Wojska Obrony Terytorialnej). Inne służby, policja, straż graniczna, stanowi może 20% w stosunku do wojska. Nie wiem czy im się podoba taki rodzaj służby, gdzie trzeba często trwać w chłodzie i głodzie przy wielkiej niewiadomej. Natomiast gro jest osób, które interesują się sprawami militarnymi, ale ukrywają te zainteresowania. Jest dużo osób, które niekoniecznie chcą iść do wojska, ale gdzieś tam kształtują chęć zdobywania przeróżnych informacji czy to w postaci lotnych, że gdzieś się coś w mediach ukaże, czy też interesują ich dokumenty, medale, odznaki i inne rzeczy.

Czy Związek Strzelecki w jakiś sposób wspiera żołnierzy na granicy?

Nasi członkowie oczywiście są członkami WOT (Wojska Obrony Terytorialnej) i niektórzy z nich pełnią służbę na granicy. Natomiast sam Związek Strzelecki jako organizacja w ramach swojej działalności ma umowę z Ministerstwem Obrony Narodowej i mamy pewnego rodzaju ustalenia, abyśmy bezpośrednio nie angażowali się w sprawy na granicy. Żebyśmy nie wysyłali bezpośrednio naszych ludzi, a więc członków Związku Strzeleckiego do różnych działań. Bo za to są odpowiedzialne odpowiednie służby, wojsko, straż graniczna, policja. Także my respektujemy te ustalenia i zwyczajnie się nie mieszamy.

Kryzys gospodarczy i humanitarny, inflacja, wojna, głębokie przemiany ustrojowe – na przestrzeni historii możemy zaobserwować podobne scenariusze. Czy w obliczu takich symptomów jako Naród powinniśmy szkolić się z obronności?

Powinniśmy umieć dostrzec zagrożenie. Ktoś kiedyś powiedział, że język wroga trzeba znać. Czyli trzeba mieć dobre rozeznanie w tym, co nas otacza lub nawet jest gdzieś dalej. Wówczas można takie działania poddać pod dyskusje, analizy i podjąć szereg działań, aby ten zainicjonowany element wrogiej siły, który miałby nam zagrozić, po prostu już na samym początku zniwelować i nie dopuścić do takich, często nieprzewidzianych i katastrofalnych sytuacji, które mogłyby nam zagrozić. Także te wszystkie symptomy, które pani wymieniła, to są elementy zarówno ataku, jak i obrony. Bo jeśli ktoś działa w tym kierunku zamierzonym, czyli inicjuje takie działania, to znaczy, że atakuje. A jeśli ktoś postrzega to zagrożenie, to będzie się po prostu próbował bronić.

Czy w obecnych czasach warto, aby zwykli obywatele i cywile uczyli się posługiwać bronią lub wstępowali do organizacji strzeleckich?

Myślę, że każdy człowiek powinien umieć strzelać, żeby się obronić czy to przed napastnikiem, czy nawet przed napaścią obcej siły czy obcego państwa na Ojczyznę. Bo jeśli przyszło nam żyć w tej ojczyźnie i deklarujemy się że jesteśmy Polakami, to trzeba tej Ojczyzny bronić. Bronić własnego gospodarstwa, majątku, rodziny. Żeby przeżyć, trzeba się obronić. Bo sztuki walki to jest już taki bliski kontakt. A jeśli chodzi o strzelanie, to już możemy z pewnej odległości się obronić. Kiedyś na Przysposobieniu Obronnym wszystkich uczono tego w szkołach. Jeśli ktoś przychodzi do naszej organizacji, to musi się z wieloma rzeczami zaznajomić. Mamy system hierarchiczny, stopnie strzeleckie czy funkcje w organizacji. Oczywiście nie jesteśmy jak takie feudalne wojsko i nie przekształcamy nijakości człowieka od razu w jakieś nie wiadomo co, tylko ciągle uczymy i upominamy, żeby ludzie sami rozwijali swoje możliwości i wybierali, co jest dla nich odpowiednie w danej chwili. Oczywiście jakość na danym poziomie musi być. Człowiek, który przykładowo ma założony beret z orzełkiem nie powinien trzymać rąk w kieszeni czy palić papierosa. Zachowanie i wyrabianie odpowiednich postaw wśród młodych ludzi jest bardzo ważne. Osoby młode, które chcą przystąpić do organizacji para-militarnych i w nich działać powinny być rozważne. W takiej organizacji nauczą się życia w oddziale i pracowania nad sobą.

Jakie kursy organizowane są w Związku Strzeleckim?

Przeczytaj również:  Partia KORWiN zmienia nazwę. Sławomir Mentzen wyjaśnia powody decyzji

Organizujemy kursy survivalowe, skoczka spadochronowego, kursy strzelectwa sportowego. To są takie taktyki bardzo potrzebne i ważne dla nas samych, bo one kształtują umiejętności i wiedzę oraz mobilność danego człowieka. Nie tylko pod względem jego prędkości czy szybkości, ale także kojarzenia faktów. W zeszłym roku przy wsparciu finansowym Ministerstwa Obrony Narodowej organizowaliśmy po raz pierwszy taki kurs, jaki jest organizowany w Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego w Łodzi. Przyjechał do nas egzaminator i osoby, które zaliczyły ten kurs, otrzymały takie same dokumenty jak podczas kursów tej rangi, które były prowadzone na obiektach Wojskowego Centrum Medycznego w Łodzi.

Zdobyta wiedza i umiejętności przydają się tylko w wojsku, czy również w codziennym życiu?

Takie kursy dają człowiekowi pewną wartość i mobilizują go w takim życiu codziennym, cywilnym, do lepszej nauki, lepszego postrzegania świata, do wyciągania wniosków, do bycia lepszym, pomagania innym. Bo na to też zwracamy dużą uwagę i prowadzimy szereg działań charytatywnych. Zbieramy pieniądze na fundacje, które zajmują się odkopywaniem ludzi, którzy utracili życie podczas I WŚ czy po wojnie, aby zamordowanym można było zrobić godny pogrzeb. Wkładamy taki swój mały udział w te rzeczy. Kilku naszych kolegów również osobiście w takich akcjach uczestniczyło.

Z jakimi organizacjami współpracuje Związek Strzelecki? Czy jest to też wojsko i producenci broni?

Nie chciałbym zdradzać wszystkich szczegółów, ale oczywiście mamy porozumienie z Ministerstwem Obrony Narodowej oraz na poziomie oddziałów są to porozumienia z samorządami. Zarówno formalne, jak i niepisane, gdyż są to już takie zażyłości, gdzie od wielu lat współpracujemy na takiej zasadzie, że my jakieś działania podejmujemy, a w zamian coś otrzymujemy. Można powiedzieć, że zapewniają nam byt, jakiś wikt, opierunek. Od wielu lat współpracujemy też z Fabryką Broni Łucznik Radom. Ta współpraca i wymiana naszych działań tak mocno się zazębiła, że przedstawiciele fabryki byli na poświęceniu naszego sztandaru na Jasnej Górze w 2019 roku. Na zaproszenie przedstawiciele Fabryki uczestniczą w marszu Radom-Laski ze sztandarem NSZZ „Solidarność”, my natomiastw organizowanych przez Fabrykę uroczystościach związanych z mordem pracowników fabryki broni w czasie II Wojny Światowej. Ta współpraca jest na dobrym poziomie. Otrzymaliśmy od nich kilka sztuk broni ASG, a ostatnio też pewną gratyfikację pieniężną ze względu na to, że przedstawiciele fabryki widzą w nas duży potencjał i dlatego, bo zajmujemy się konkretnymi działaniami.

Broń i fabryki broni są przyczyną wszelkich wojen” – jak Pan ocenia ruchy i organizacje promujące się jako pokojowe, które w mediach społecznościowych narzucają taką narrację?

Jest nawet taka piosenka, która mówi o przetopieniu całej broni na żyletki. Tego rynku jednak nie sprawdzałem tak dokładnie i nie wiem ile działa takich organizacji, które postulują o zaniechaniu szkoleń strzeleckich. Na pewno nie da się nagle wytrącić z ludzkiej świadomości i wszystkich umysłów obecnie żyjących ludzi, że tej broni nie ma i nagle wszyscy jesteśmy pacyfistami, czy osobami, które mówią, że nie powinno być broni i wojen. Ta broń czy to do wymierzania kary czy powodowania jakiegoś lobby nad innymi osobami zawsze będzie. Zresztą nie da się nagle zniszczyć czy schować wszelkiej broni, bo za broń można uważać wiele innych rzeczy, jak sztućce, którymi na co dzień jemy posiłki. Ponadto jest wiele rodzajów broni, których nie widzimy. Broń to nie jest tylko nóż czy karabin. Jest też broń w postaci związków chemicznych, która zabija w nieprzewidywalny sposób i z ogromnym rozmachem. Może powodować objawy nie tylko u jednego człowieka, czy wielu ludzi, ale również zwierząt. A człowiek po prostu musi umieć się bronić. Czy to przed rzeczywistym intruzem, czy przed chorobami, nadmiernym słońcem, nadmiernym wiatrem, złą pogodą, ogólnie przed tym, co go otacza. To jest po prostu obrona.

Wybór pierwszej broni – jaka jest najlepsza do nauki?

Przeczytaj również:  Bielsko-Biała. Awantura w kiosku. Doszło do strzelaniny

Myślę, że z regionalnej fabryki broni, bo trzeba wspierać swój region. Jeśli chodzi o szkolenie młodych ludzi, to ważne jest, aby to była broń która się nie niszczy. Ona nie musi w 100 % wyglądać jak prawdziwa. To może być broń pneumatyczna lub sprężynowa. Znawca danej broni i tak ją rozpozna po pewnych elementach czy jest prawdziwa. Niektórzy mówią, że człowiek od razu powinien otrzymać do ręki broń, którą będzie władał, czyli będzie przypisana do niego i powinien się nią posługiwać. A inni mówią, że może być to zwykły, nazwijmy to, kawałek drewna, którym tez się nauczy władać. Czyli mamy takie dwie przeciwstawne szkoły. To tak jakby się zastanawiać czy dobry piłkarz to może grać tylko dobrą piłką czy też jakąś dużo gorszą. Jakąś jajowatą, kwadratową czy inną. <śmiech>. No ale to są kwestie, które mają jakieś znaczenie. Na pewno taka broń profesjonalna, skonstruowana już bardziej pod danego człowieka, powoduje w człowieku jakąś dumę, podnosi chęć do działania, podnosi jego sprawność, reakcje. Bez znaczenia czy to będzie broń sprężynowa, pneumatyczna, czy jakaś inna. To już jest wybór w zależności od tego, do czego taka broń miałaby być wykorzystywana.

ZS powstał z myślą o szkoleniu młodzieży. Osoby, które dopiero w starszym wieku zaczynają kształtować swoją świadomość obywatelską i chcąc się czegoś nauczyć, też mogą wstąpić do tej organizacji?

Osoby dorosłe mogą się zapisać do ZS od ukończenia 16 roku życia, a osoby młodsze w wieku np. 10 -16 lat, muszą mieć zgodę opiekunów prawnych. Zrzeszamy nie tylko młodzież. Potrzebni są również doświadczeni, dorośli ludzie, którzy są często wychowawcami, instruktorami , którzy często organizują życie strzeleckie w oddziałach na terenie Polski. Często też zdarza się, że przychodzą do naszej organizacji również osoby starsze, które dowiedziały się o takiej organizacji, można powiedzieć, że przed chwilą. No i chciałyby nadrobić ten swój stracony czas. Bardzo szybko angażują się w wiele spraw. Wiadomo, że takie osoby muszą więcej pracować w domu, czyli poszukiwać różnych elementów, które ich interesują, zdobywać wiedzę. Jeśli chodzi o nasze zbiórki, szkolenia, czy organizowane wydarzenia, które współorganizujemy, to mogą się przekonać jak to tak wygląda i czy warto uczestniczyć i organizować takie inicjatywy. Szkoda, że w Polsce nie mamy takiego potencjału, takiej siły, gdzie można by było tych młodych ludzi skierować na tą właściwą drogę lepszego działania. Oczywiście Ministerstwo Edukacji i Nauki czy Ministerstwo Dziedzictwa podejmują też jakieś swoje działania, ale to jeszcze nie jest to i moim zdaniem powinna być po prostu większa aktywność ze strony Państwa w tym kierunku.

A jak zaczęła się Pana przygoda z bronią i wstąpieniem do Związku Strzeleckiego?

Pierwszy kontakt z bronią miałem w wojsku. To były lata 80-te. Potem zacząłem działać w Konfederacji Polski Niepodległej i stąd się dowiedziałem, że taka organizacja jest. Ale nie miałem zwyczajnie czasu, tak jak teraz inne osoby nie mają czasu na Związek Strzelecki. Kilka lat to trwało, zanim się zdecydowałem. Wiadomo, dom w budowie, praca, małe dzieci, mało pieniędzy, brak samochodu, do tego dochodziły wyjazdy w delegacje i szereg obowiązków. To wszystko uniemożliwiało mi podjęcie takiej decyzji. Po drugie nikt mnie nie nauczył, co to za organizacja, do czego zmierza, jak postępować. Ale podświadomie, miałem cały czas takie mocne przekonanie, że to coś bardzo ważnego. I to utrzymywało mnie w przekonaniu, że chciałem po prostu działać. Nie po to, aby naśladować jakiegos tam żołnierza większej, czy mniejszej rangi czy stopniu. To była taka wewnętrzna siła, która mną powodowała do działania. Dlatego mając te 30 kilka lat, już nie jako młody człowiek, zdecydowałem się na to formalnie. Miałem taką chęć i siłę oraz parcie na to, że to wybieram pomimo, że mam szereg obowiązków. Również w obecnych czasach, kiedy mam dużo innych spraw i obowiązków, bo wciąż jestem osobą pracującą, to czuję mocną potrzebę działania w Związku Strzeleckim i mam świadomość, że jest to coś bardzo ważnego.

Z Komendantem Głównym Związku Strzeleckiego
st. insp. ZS Romanem Burkiem rozmawiała Paulina Matysiak

(Visited 486 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj