Żyjący od lat w Nowym Jorku Mariusz Max Kolonko próbował zaistnieć w polityce po prawej stronie sceny parlamentarnej. Projekt KWW „Rewolucja Mariusza Maxa Kolonko” okazał się jednak wielkim niewypałem, a komentatorzy i internauci coraz częściej zastanawiają się nad tym, co dziennikarz tak naprawdę usiłuje nam przekazać.

Mariusz Max Kolonko mógł niegdyś liczyć na setki tysięcy subskrypcji i miliony wyświetleń w serwisie youtube. W ostatnich latach szczęście jednak odwróciło się od dziennikarza. Po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w 2015 Kolonko liczył na posadę prezesa telewizji publicznej, jednak stanowisko objął Jacek Kurski, a koncepcja Maxa Kolonko zakładająca czysto biznesowe podejście do TVP nie znalazła aprobaty. Nowojorczyk niedługo potem narzekał na demonetyzację swojego kanału na youtubie, co skłoniło go do założenia własnej platformy. Dostęp do niej kosztuje jedynie jednego dolara miesięcznie.

Dziennikarz w ciągu trzech lat zdołał zbudować własne środowisko z ambicjami politycznymi, którego symbolem był hasztag #R — od angielskiego „revolution”. „Rewolucjoniści” zarzekali się, że wraz z nimi na polską scenę polityczną nadejdzie zupełnie nowa jakość. Ugrupowanie Kolonki o charakterze narodowo-konserwatywnym było bardzo aktywne w Internecie, co rozbudziło pogłoski o możliwej koalicji „rewolucjonistów” z Januszem Korwinem-Mikke czy Pawłem Kukizem. Obaj politycy jednak nie przekonali się do „#R”, co spowodowało późniejsze tarcia na linii Revolution, a pozostałymi formacjami prawicowymi i przede wszystkim porażkę w zbiórce podpisów — którą Kolonko rozpoczął nielegalnie, na kilka dni przed rejestracją własnego komitetu wyborczego. Ostatecznie „#R” zebrał podpisy tylko w jednym spośród czterdziestu jeden okręgów. Jak się jednak okazało, uznany niegdyś dziennikarz jest przekonany, że osiągnął sukces i zmienił myślenie polskiego wyborcy.

— Stworzyliśmy olbrzymią dziurę w tej czasoprzestrzeni, która wygięła czasoprzestrzeń w sposób bardzo silny, bardzo stanowczy. Ta czasoprzestrzeń się po prostu ugięła tak bardzo, że w pewnym momencie przełączyła się na drugą stronę w punkcie o nazwie nemesis. Dokonała przerzucenia się sił negatywnych na pozytywne i dochodzi do ataku teraz na mnie. Tak to działa. To znaczy, ja muszę teraz oberwać. I wy też (śmiech) — mówił na jednym z ostatnich nagrań.

Przeczytaj również:  Dyrektor WHO: „Musimy wchodzić do domów, usuwać i izolować zakażonych członków rodziny”

Od dawna nie brakuje bardzo krytycznych głosów wobec aktualnej działalności dziennikarza. Pojawiają się krzywdzące sugestie, że człowiek, który kiedyś „mówił jak jest” może cierpieć na depresję lub poważne zaburzenia osobowości.

Max wchodzi w 5 gęstość

Max wchodzi w 5 gęstość tłumacząc czwartą./C

Gepostet von Ryszard Swetru am Montag, 21. Oktober 2019

źródło: Facebook.

(Visited 190 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here