Europort miał być inwestycją, która w zamierzeniu miała zwiększyć polskie możliwości eksportowe. Okazuje się jednak, że realizacja projektu oznacza tak naprawdę kolosalne nakłady finansowe. Za nieopłacalnością agroportu w Gdańsku przemawiają twarde dane spółki Elewarr. Media obiegły jednak wieści, jakoby w przeszłości rozważano prywatyzację ważnego dla Polski przedsiębiorstwa.

Eurosport nieopłacalny

O budowie agroportu na nabrzeżu w Gdańsku mówiono już w pierwszej dekadzie XXI wieku, za rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pieniądze miał zapewnić ówczesny minister rolnictwa Marek Sawicki. Totalny koszt szacowano na 50 milionów złotych. Inwestycja miała zapewnić Polsce zwiększenie eksportu, a zboże miało trafiać statkami do Afryki oraz niektórych krajów Unii Europejskiej. Choć projekt nie dostał zielonego światła, eksport zbóż jednak rósł i wyniósł w samym tylko 2015 roku ponad 6 milionów ton. Tym samym dowiodło to opinii publicznej, że tak czasochłonny i kosztowny projekt może być tak naprawdę zbędny dla polskiej gospodarki.

Po wybuchu wojny na Ukrainie temat znowu stał się medialny i zawitał na nagłówki gazet i portali internetowych. O projekcie mówił ostatnio minister rolnictwa i rozwoju wsi, wicepremier Henryk Kowalczyk. Polityk uderzył w lipcu w te same tony co jego poprzednicy za czasów Donalda Tuska, przekonując, że inwestycja opłaci się i zwiększy eksport zboża nawet o połowę.

– Terminal rolno-spożywczy, który pozwoli eksportować większe ilości zboża, powinien zacząć funkcjonować w ciągu kilku tygodni – zapowiedział przed miesiącem polityk.

O wzniesienie Europortu zabiega od lat także Rafał Mładanowicz, kandydat na stanowisko prezesa Elewarru. Z czarnego konia w wyścigu o kierowanie spółką odpadł jednak w przedbiegach po ujawnieniu sympatii, jaką darzy niektórych polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego. Internet obiegły zdjęcia, na których Mładanowicz pojawia się w towarzystwie m.in. Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Twarde dane Elewarru: Europort nieopłacalny

Jak czytamy na portalu etydzien.pl:

„Europort miał powstać na bazie istniejącej już infrastruktury, a w rozwój pomysłu zaangażowane miały być dwie spółki państwowe. Jedną z nich były Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych (należące do Ciecha, dysponującego wtedy bazą przeładunkową), drugą natomiast Krajowa Spółka Cukrowa (przemianowana na Krajową Grupę Spożywczą i występująca dzisiaj pod tą nazwą).

Przeczytaj również:  Zmiany w rządzie PiS. Nieoficjalnie: To on pożegna się ze stanowiskiem

Apologeci Europortu przekonywali, że terminal zbożowy w Gdańsku pozwoli zwiększyć polskie możliwości eksportowe. To jednak mit, za którym nie przemawiają suche fakty. Krajowa Grupa Spożywcza nie ma takich możliwości, jakie chcieliby pomysłodawcy drogiej inwestycji. Elewarr dysponuje natomiast ok. 700 tys. ton powierzchni magazynowej, z czego część zajmują rezerwy państwowe. Jak wynika ze sprawozdania zarządu za rok 2020/21 (dostępny w KRS), spółka skupiła ok. 190 tys. ton zbóż i kukurydzy i 70 tys. ton rzepaku. Sam minister Henryk Kowalczyk w ostatnich wypowiedziach mówił o 300 tys. ton w elewatorach Spółki, w których można przechowywać zboże. Nawet jeżeli uwzględnić młyny KGS, czyli ok. 60 tys. ton, skup byłby wciąż zbyt mały, by zrealizować jakieś istotne plany eksportowe (a znaczące zwiększenie skupu mogłoby narazić ww. firmy na problemy z odsprzedażą i duże straty finansowe).

Nie będzie też podwojenia skupu, co dosyć łatwo matematycznie wykazać. Jeżeli obecna powierzchnia terminali i magazynów zbożowych w portach sięga ok. 0,8-1 mln ton, to łatwo obliczyć, że zwiększenie powierzchni o 100 tys. ton co najwyżej może zwiększyć eksport o 10-12,5%. Dla przypomnienia Polska eksportuje ok. 6 mln ton zbóż drogą morską, możliwości przeładunkowe wynoszą do 10 mln ton zbóż. Z kolei możliwości zwiększenia plonów zbóż w Polsce (w ubiegłorocznych żniwach – 34,5 mln ton) są już ograniczone, podobnie jak i pojemność infrastruktury kolejowej z Ukrainy do portów bałtyckich. Realizacja budowy Europortu pochłonęłaby olbrzymie środki finansowe, a jego budowa mogłaby wynieść dzisiaj nawet 500 milionów złotych”.

Elewarr miał zostać sprywatyzowany? Czy aby na pewno zrezygnowano z tych planów?

Media obiegły pogłoski o tym, że być może w planach była prywatyzacja spółki, która objęta jest nadzorem właścicielskim Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Przeczytaj również:  "Śmierć ciemiężcy". Szokujące słowa prof. Środy

W 2008 roku ówczesny minister rolnictwa Marek Sawicki zaprezentował propozycję prywatyzacji na interesujących warunkach. Czy spółka miała trafić za bezcen w ręce prywatnego inwestora? O szczegółach sprawy dowiadujemy się z artykułu „Rzeczpospolitej” opatrzonego nagłówkiem: „Elewarr, czyli prywatyzacja według PSL”.

– Rolnicy mają dostać 60 proc. akcji Elewarru. Na początek zapłacą jedną czwartą sumy, jedna czwarta kwoty zostanie im umorzona, a pozostałą część udziałów będą mogli spłacić w ciągu dziesięciu lat. Nie musieliby zresztą wykładać gotówki, zamiast tego mogliby spłacać swoje udziały np. zbożem. – Jest to oferta tylko dla grup i producentów rolnych… Jeśli pracownicy będą chcieli, to mogą kupić akcje – zaznacza Andrzej Śmietanko, prezes Elewarru i polityk PSL. (…) Śmietanko dodaje, że pakiet udziałów rzędu 20 proc. zostanie zaoferowany przedsiębiorstwom spożywczym. (…) Prezes Śmietanko uważa, że wprowadzenie do spółki takiego inwestora branżowego najlepiej będzie zrobić przez podniesienie kapitału Elewarru (…) Agencja Rynku Rolnego, do której Elewarr należy teraz w 100 proc., zachowałaby tylko 20 proc. udziałów w firmie (…) Z jego słów wynika, że pracownicy spółki nie dostaną pakietu akcji prywatyzowanej firmy, tak jak to było w innych państwowych przedsiębiorstwach – czytamy na łamach portalu „Rzeczpospolitej”.

Z informacji zawartych w artykułach ma wynikać, że zamiarem było doprowadzić spółki do upadku. Wtedy miała nastąpić jej prywatyzacja w całości lub w ramach parcelacji, poprzez odsprzedanie poszczególnych części Elewarru. W maju tego roku przedsiębiorstwo stało się spółką zależną Krajowej Grupy Spożywczej.

Ta z kolei podlega formalnie Ministerstwu Aktywów Państwowych, a faktycznie Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które zabiega przecież o wzniesienie nieopłacalnego Europortu.

Źródło: etydzien.pl

(Visited 154 times, 1 visits today)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj